Golf, znany z amerykańskich filmów o milionerach jako relaksujący, jest jednym z najbardziej kontuzjogennych sportów. Tylko w ubiegłym roku golfistom przydarzyło się ponad 32 mln urazów, a ich leczenie pochłonęło 320 mld dolarów. Polka wynalazła specjalny kombinezon, który pozwala ograniczyć liczbę kontuzji.

Justyna Bącela jako trenerka golfa doskonale wie, jak trudne dla jej podopiecznych jest wykonanie swingu golfowego, czyli charakterystycznego w tym sporcie zamaszystego ruchu ciałem, który ma na celu uderzenie kijem golfowym w piłkę. Widząc ten ruch w filmie, nie wydaje się on niczym trudnym – aktor wykonuje zamach, a piłka leci hen daleko w kierunku dołka. W rzeczywistości prawidłowo wykonany swing golfowy wymaga bardzo dużego wysiłku, niezliczonych godzin ćwiczeń i niestety – kontuzji.

Okazuje się, że tylko w minionym roku pasjonaci golfa na całym świecie, a jest ich około 150 mln – doznali aż 32 mln urazów, których leczenie pochłonęło łącznie ok. 320 mld dolarów. Rozwiązaniem może być polski wynalazek, nad którym intensywnie pracuje Justyna Bącela i jej zespół Weregolf. Mowa o inteligentnym kombinezonie, który poprzez zastosowanie sztucznej inteligencji analizuje ruch golfisty i w czasie rzeczywistym wysyła informację zwrotną o nieprawidłowym ułożeniu ciała, sygnalizując to poprzez wibrację w miejscu, w którym należy skorygować postawę. Dzięki niemu zarówno początkujący, jak i zaawansowani golfiści mają możliwość ćwiczenia prawidłowej pamięci mięśniowej zwiększając efektywność wysiłku i eliminujący ryzyko urazów.

CZYTAJ TAKŻE: Pomysł na biznes. Czy warto inwestować w srebrną gospodarkę?

– Pomysł na stworzenie kombinezonu dla golfistów wziął się od mojej pasji do gry w golfa, która trwa już kilka ładnych lat. Od 2 lat jestem także certyfikowanym instruktorem Polskiego Związku Golfa. Na początku mojej przygody z tym sportem borykałam się z nauką swingu – podstawowego ruchu golfisty. Jest on bardzo skomplikowany, uznawany za drugi (po skoku o tyczce) najtrudniejszy manewr w sporcie. Ciężko jest go zrozumieć, a jeszcze ciężej jest wprowadzić go w swoje ciało – tłumaczy Justyna Bącela, CEO Weregolf. – Jako instruktor, kiedy próbowałam nauczyć początkujących zawodników odpowiedniego swingu, ciężko było mi wytłumaczyć to zagadnienie tak, by uczniowie nie tylko to zrozumieli, ale potrafili też od razu powtórzyć. Samo pokazywanie – czy to na swoim przykładzie, czy na ekranie telefonu, nie było wystarczające. Wiązało się to z większym nakładem czasu na wypracowanie pewnych nawyków ruchowych. Trening nie zawsze też był tak efektywny, jak zawodnik by tego oczekiwał.

CZYTAJ TAKŻE: Pomysł na biznes. Bushcraft i leśny survival rozwija się wyjątkowo szybko

Pomysł to nie wszystko

Polska trenerka już od dłuższego czasu nosiła się z zamiarem realizacji swojego pomysłu na inteligentny kombinezon, ale dla jednej osoby to żmudna praca na lata. Przełomem okazał się udział w Szkole Pionierów PFR, programie dla przyszłych przedsiębiorców technologicznych, który Polski Fundusz Rozwoju już po raz trzeci zorganizował we współpracy z Allegro. Tam podczas warsztatów Justyna poznała specjalistów w swoich dziedzinach, którzy wspólnie postanowili zrealizować pomysł i stworzyć start-up Weregolf.

Justyna Bącela

Zespół szybko zabrał się do pracy i przy pomocy mentorów Szkoły Pionierów PFR m.in. Mikołaja Małaczyńskiego z Legimi oraz Andrzeja Burgsa z Sygnis Weregolf zaczął intensywnie rozwijać swoje rozwiązanie. Zaledwie kilka miesięcy później ten sam zespół może już pochwalić się zwycięstwem podczas Gali Finałowej Szkoły Pionierów PFR, współpracą z Bones Studio – które współtworzyło między innymi technologie motion capture wykorzystane w grze “Wiedźmin”, oraz rozmowami z inwestorami z portfela PFR Ventures, którzy są zainteresowani sfinansowaniem ich przedsięwzięcia.

weregolf 2

Tym samym grupa młodych innowatorów dołączyła do wyścigu startupów tworzących egzoszkielety – wyposażenia użytkownika wspierające i mobilizujące ciało – wartego globalnie ponad 125 milionów dolarów i generującego co roku przychody na poziomie nawet 100 milionów. Analitycy ResearchAndMarkets.com przewidują, że już za cztery lata rynek może być wart prawie 2 miliardy dolarów.

Technologiczna siła Polek

Szansę na globalny sukces mają także inne pomysły polskich start-uperek. W tegorocznej edycji Szkoły Pionierów PFR to właśnie projekty kierowane i tworzone przez kobiety otrzymały wyróżnienie za największy potencjał biznesowy. Dodatkowo oba wyróżnione projekty są odpowiedzią na wyzwania związane z ekologią, a więc obszarem, który dynamicznie zyskuje na znaczeniu.

CZYTAJ TAKŻE: Kryzys w Polsce najmocniej dotyka małe rodzinne firmy – 75% wzrost niewypłacalności

Narzędzie eCiupaga, stworzone przez start-up Zajka, to urządzenie do mierzenia wilgotności gleby. Dzięki niemu rolnicy są w stanie dostosować nawodnienie pól do potrzeby roślin i zwiększyć swoje plony. Narzędzie banalne w swej prostocie nie jest jednak naszpikowane najnowszymi zdobyczami technicznymi – wręcz przeciwnie. Zespół, któremu przewodzi Katarzyna Gryzło odbył dziesiątki rozmów z rolnikami i plantatorami, tworząc rozwiązanie oparte o Bluetooth. Praktycznie eliminuje on konieczność korzystania z internetu, co w uboższych regionach świata może zaważyć na sukcesie całego projektu. Urządzenie jest połączone z aplikacją, a najważniejszym modułem jest czujnik wilgotności gruntu, który potrafi sprawdzić interesujące nas parametry nawet do 30 cm w głąb ziemi.

Rozwiązanie zostało już docenione na międzynarodowych konkursach, a zespół prowadzi kolejne rozmowy z potencjalnymi klientami. Być może już tej wiosny będziemy mogli zobaczyć eCiupagi wbite w ziemię polskich rolników.

Innym ekorozwiązaniem stworzonym w ramach Szkoły Pionierów PFR jest aplikacja ecoMY, która wesprze samorządy w segregacji śmieci, zwiększając poziom recyklingu i tym samym zmniejszając jego koszty. I tym razem jest to przykład innowacyjnego rozwiązania, które nie musi być naszpikowane technologią. Aplikacja wykorzystuje aparat dostępny w każdym telefonie do skanowania kodów kreskowych na opakowaniach zużytych produktów, tak aby użytkownik miał możliwość szybko sprawdzić, do jakiego pojemnika należy go wyrzucić.

CZYTAJ TAKŻE: Pomysł na biznes. Co najlepiej się sprzedaje, a na co jest raczej mały popyt? [DANE]

Szkoła Pionierów PFR po trzech latach działania stała się kuźnią startupów. Korzystając z umiejętności Polskiego Funduszu Rozwoju do przyciągania startupów oraz bliskiej współpracy z funduszami VC, twórcy doskonale zdają sobie sprawę z tego, czego brakuje startupowcom na wczesnych etapach rozwijania technologicznych firm. Rynek również zdaje się im sprzyjać – bo chęć do rozwijania firm rośnie wśród Polaków w miarę jedzenia. Google szacuje, że w sumie w ciągu ostatnich pięciu lat liczba polskich startupów wzrosła dwukrotnie – jest ich na rynku niemal 5 tys. Zmienia się również wizerunek startupowca – to już nie rzucający studia młodzi buntownicy, a doświadczone w biznesie osoby – nierzadko po czterdziestym roku życia. A jak pokazują wyniki Gali Finałowej Szkoły Pionierów PFR – wśród założycieli innowacyjnych firm jest coraz więcej kobiet.