magazyn-firma

Od 2023 roku w Polsce będzie można zakładać fundacje rodzinne – poinformowało Ministerstwo Rozwoju i Technologii. W ocenie resortu to dobre rozwiązanie, które pozwoli ochronić majątek oraz zatrzymać go w jednych rękach.

Fundacje rodzinne – dlaczego tak ważne?

Temat „fundacje rodzinne” nie jest nowy i przewija się w debacie poświęconej przedsiębiorcom. Problem w tym, że w polskim systemie prawnym ich nie ma! Zdaniem ekspertów, twarda zapowiedź, że będzie można je tworzyć od 2023 roku, to ważna, wręcz przełomowa „nowość”.

Ministerstwo Rozwoju i Technologii wylicza, że około 90% polskich przedsiębiorstw to firmy rodzinne. Łączne przychody stu największych biznesów rodzinnych w 2021 roku przekroczyły 260 mld złotych, a liczba osób w nich zatrudnionych to 261 tysięcy osób. To więcej niż liczba ludności takich miasta jak Kielce, Radom, Rzeszów, czy Gdynia.

Resort zwraca jednak uwagę, że pokolenie przedsiębiorców, którzy ruszali z biznesem w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, stanęło w obliczu konieczności przekazania firmy następcom. To wyzwanie może dotyczyć nawet 57% firm rodzinnych. Jedyni 8,1% dzieci przedsiębiorców chce przejąć firmę swoich rodziców.

Fundacje rodzinne – pomysł sprawdzony na świecie

Minister rozwoju i technologii Waldemar Buda zwrócił uwagę, że z rozwiązania, jakim są firmy rodzinne, korzystają największe firmy w Europie i na świecie. „Czas na polskie przedsiębiorstwa. Wspólnie z parterami społecznymi, w tym przedsiębiorcami przygotowaliśmy rozwiązania, które pozwolą planować sukcesję w perspektywie wielopokoleniowej” – powiedział.

CZYTAJ TAKŻE: Zarząd sukcesyjny - czym jest i jak go wprowadzić

Śmierć przedsiębiorcy – obecny stan prawny

Dla zobrazowania potrzeby wprowadzenia firm rodzinnych Ministerstwo Rozwoju podaje konkretny przykład. Cytujemy w całości:

Pani Ewa jest akcjonariuszem i wspólnikiem kilku spółek, posiada nieruchomości, ruchomości, gotówkę i dzieła sztuki. Ma męża i troje dzieci. Po śmierci pani Ewy wszystko dziedziczą mąż i dzieci w równych częściach. Spadkobiercy mogą być w konflikcie lub mieć różne wizje zarządzania spadkiem i jego podziałem, mogą nie być zainteresowani przejęciem firmy lub dóbr albo ich podział może trwać latami”.

Dziś zapobiegliwi przedsiębiorcy, którym leży na sercu zabezpieczenie losów firmy, planują sukcesję. Najczęściej odbywa się to przy zastosowaniu spółek kapitałowych oraz funduszy inwestycyjnych. Inną propozycją jest stworzenie tzw. konstytucji rodzinnych, dzięki którym sukcesja jest przeprowadzana w jednym pokoleniu. Zdarzają się również przypadki przenoszenia przez przedsiębiorców swoich majątków do fundacji zagranicznych.

Co zmienią fundacje rodzinne?

Minister Waldemar Buda tłumaczy, że nowe zasady pozwolą na przekazanie zarówno firmy, jak i majątku do fundacji rodzinnej. Jej zadaniem będzie profesjonalne zarządzanie oraz realizowanie planów fundatora. Zyski osiągane z biznesu będą trafiały na rozwój firmy, potrzeby rodziny oraz innych uprawnionych członków. W rezultacie skorzysta na tym zarówno firma, jak i jej udziałowcy oraz pracownicy. Zyskać ma również, co oczywiste, polska gospodarka.

Fundacja rodzinna – podstawowe zalety

Idea fundacji rodzinnej pozwala fundatorowi wycofać się z aktywnego prowadzenia biznesu. Nie traci on przy tym osiąganych dotąd dochodów. Po drugie, mówimy o finansowym zabezpieczeniu członków rodziny.

Nie do przecenienia jest praktyczne oddzielenie spraw biznesowych oraz rodzinnych. Majątek przy tym zostanie utrzymany w jednych rękach i będzie chroniony.

Fundacje rodzinne pozwalają także nie tylko na efektywne zarządzanie majątkiem, ale także jego pomnażania. W ten sposób będzie można planować sukcesję w wielopokoleniowej perspektywie.

Jak założyć fundację rodzinną?

Jeśli proces legislacyjny nie napotka po drodze trudności, założenie pierwszych fundacji rodzinnych będzie możliwe już w pierwszej połowie 2023 r. Założenie fundacji rodzinnej będzie wymagało od fundatora, aby ten złożył stosowne oświadczenie przed notariuszem. Możliwe będzie także sporządzenie testamentu z oświadczeniem o powołaniu fundacji.

W następnym kroku prawo będzie wymagało sporządzenie statutu oraz przekazanie majątku na fundusz założycielski. Konieczne będzie również, aby fundacja była wpisana do rejestru fundacji rodzinnych prowadzonego przez odpowiedni sąd. Zgodnie z projektem, założenie fundacji, a także przekazanie majątku nie będzie opodatkowane.

 

W jakich branżach Polacy są wśród światowych liderów? Okazuje się, że etykieta made in Poland na niektórych towarach dociera na krańce świata. Są bowiem branże, które plasują się w absolutnej globalnej czołówce. Zebrał je w całość autor filmu na youtubowym kanale „Biznes na ostro”

Made in Poland – w czym jesteśmy najlepsi?

Zacznijmy od tego, że nasz kraj nie należy do najbogatszych, ani największych. Nie mamy wielkich uniwersytetów ze światowej czołówki, ani ośrodków, które zmieniają obraz świata. Trudno jednak powiedzieć, że nasz kraj jest jałowym biznesowo obszarem. Nie będziemy rozdrabniać się jednak nad PKB, czy siłą nabywczą. Autor filmu na kanale „Biznes na ostro” wyciągnął z polskiej gospodarki to, co naprawdę błyszczy pod hasłem Made in Poland. I to w globalnej skali.

Polska wielką montownią?

Od 1990 roku Polska rozwija się w imponującym tempie. Nie zmienia to jednak faktu, że nasz kraj, dla wielu jest nadal „wielką montownią”. To oznacza, że z wielu fabryk na terenie naszego kraju „wyjeżdżają” produkty z logo potężnych światowych koncernów. Na szczęście autor filmu nie skupił się na biznesach opartych na montażu dóbr z półproduktów. Wziął pod lupę produkcję w najczystszym tego słowa znaczeniu

Polska żywność podbija świat

Jednego nie zmienimy. Patrząc na żywność jako całość, nie mamy szans na to by dogonić takie mocarstwa jak Chiny, USA, czy Rosję. Ale jeśli podzielimy branże na konkretne artykuły, znajdziemy polskie specjalizacje.

Na pierwszym miejscu rankingu popularności jest PIECZARKA. Jesteśmy niekwestionowanym

liderem w produkcji tego przysmaku. Pieczarek produkujemy tak dużo, że wartość eksportu tylko

tego jednego produktu to połowa całej sprzedaży polskich świeżych warzyw. O naszej potędze niech świadczy fakt, że co druga pieczarka trafiająca na rynek europejski jest „nasza”. Produkujemy jej tyle, ile wszystkie europejskie kraje razem wzięte. Obecnie polskie pieczarki to przeszło 32 procent globalnego rynku. Co ciekawe, zgodnie z powiedzeniem, że „szewc bez butów chodzi”, jesteśmy jednym z… najsłabszych konsumentów tego przysmaku. Hmm… raczej nam się nie przejadły!

CZYTAJ TAKŻE: Polskie marki znane za granicą. TOP 10

Polskie żyto trafia na cały świat

W filmie, na drugim miejscu zestawienia znalazło się żyto. Według danych dotyczące produkcji i handlu zagranicznego produktami rolnymi, jesteśmy razem z Rosją globalnymi potęgami w produkcji tego zboża. Co roku na całym świecie pozyskuje się 13 mln ton żyta, z czego tylko na Polskę przypada ponad 3,5 mln ton. Chociaż znacznie popularniejsza jest pszenica i owies, których produkuje się kilkukrotnie więcej, nie można nie odnotować czołowej pozycji Polski w tym akurat produkcie.

Drób made in Poland

W Unii Europejskiej produkujemy najwięcej drobiu. To znaczy, mamy godnego towarzysza ex aequo – mowa o Holandii. Prześcigamy pod tym względem Niemców, Belgów i Francuzów. Warto zaznaczyć, że wśród drobiu sprzedajemy najwięcej nie tylko mięsa kurzego ale przede wszystkim najwyższej jakości gęsiny. W porównaniu jednak do potentatów światowych mamy jeszcze trochę do nadrobienia. W tej dziedzinie prym wiodą Stany Zjednoczone, Brazylia i Chiny. Jest o co walczyć bo drób był w 2021 najpopularniejszym rodzajem mięsa spożywanym na całym świecie.

Polskie branże znane na świecie

Nie będziemy psuć wam zabawy. Na filmie znajdziecie jeszcze kilka innych produktów, z etykietą made in Poland. Np. meble, i to głównie z jednego regionu. Jakiego? Odpowiedź znajdziecie na filmie.

A może Wy znacie branże, które nie znalazły się w filmie a powinny? Czekamy na wasze sugestie w komentarzach lub mailowo pod adresem redakcja@magazynfirma.pl

Abonament RTV to chyba jedna z najsłabiej egzekwowanych danin publicznych w Polsce. Poczta Polska, która ma ustawowe prawo do kontroli w tym obszarze, ma ograniczone możliwości, by skontrolować nam mieszkanie. Samochód firmowy to co innego. Wystarczy zajrzeć przez okno i zrobić zdjęcie. Najgorsze jest to, że właśnie takie rzeczy się dzieją!

Abonament RTV i kontrole aut służbowych

Zaglądanie przez szybę do cudzego samochodu, nie jest niczym grzecznym. No, chyba że ktoś jest niepoprawnym fanem motoryzacji lub… pracownikiem Poczty Polskiej. Taką właśnie sytuację opisał serwis Dostawczakiem.pl. Serwis przedstawił przypadek pana Adama ze Śląska, który otrzymał pismo z Poczty Polskiej. Konkretnie z Centrum Obsługi Finansowej. Chodzi o Abonament RTV.

Okazało się, że 18 lipca 2022 roku, jego służbowy Citroen Jumper stał się obiektem kontroli. Jak miała ona wyglądać? Najprościej jak się da. Na jednej z ulic w Rudzie Śląskiej do auta podszedł kontroler i zrobił zdjęcie jego wnętrza przez szybę. Rzecz jasna na fotografii uwiecznił odbiornik radiowy. Żeby nie było wątpliwości, sfotografował także cały samochód. Auto miało naniesione na karoserii reklamy firmy, stąd wniosek, że pojazd jest zarejestrowany na firmę.

Abonament RTV – zrobią zdjęcia i co dalej?

Serwis podaje, że choć kontrola miała miejsce w lipcu, Poczta Polska sporządziła pismo do właściciela samochodu 13 września. Czyżby podobnych spraw było więcej? Nie można tego wykluczyć. Poczta Polska prosi w piśmie, by zadeklarować, czy samochód jest pojazdem firmowym, oraz od kiedy jest zarejestrowany na firmę. Jednocześnie Poczta Polska informuje o wszczęciu postępowania administracyjnego.

CZYTAJ TAKŻE: Abonament za radio w firmowym aucie

Czy pracownik poczty może fotografować wnętrze pojazdu?

W tym szaleństwie jest metoda, powiedziałby klasyk. Niestety Poczta-Polska ma na podorędziu konkretny przepis, który pozwala jej przeprowadzać kontrolę ws. abonamentu. Jak czytamy na stronie spółki Poczta Polska S.A. jest uprawniona do wykonywania kontroli obowiązku rejestracji odbiorników radiofonicznych i telewizyjnych oraz obowiązku uiszczania opłaty abonamentowej. W przypadku braku uiszczenia opłaty ustalonej w decyzji administracyjnej jest wysyłane upomnienie, a następnie tytuł wykonawczy do urzędu skarbowego”. Szczegółową wykładnię podejścia pocztowców możecie sobie przeczytać tutaj.

No dobrze, a jak ma poczta sprawdzić, czy w naszym domu znajduje się telewizor? Pole do działania jest ograniczone, bo czy wpuścilibyście do domu kogoś, kto teoretycznie nie ma prawa bez naszej zgody zwiedzać naszych pokoi? Poczta Polska najwyraźniej zaczęła działać tam gdzie może. Przez boczną szybę samochodu, widać wszystko. A na pewno widać radio w konsoli środkowej. Zgodnie z przepisami nikogo nawet nie interesuje czy działa. Odbiornik to odbiornik. A że zaniedbany, ze złamaną anteną itd… na ewentualne tłumaczenia przyjdzie jeszcze czas. Trudno jednak orzec z jakim skutkiem.

Firmy płacą więcej

Jest jeszcze jeden problem. O ile gospodarstwa domowe, niezależnie od tego ile samochodów posiadają i ile odbiorników do nich należy, płacą raz. Dokładnie jedną stawkę abonamentu radiowo-telewizyjnego. W przypadku firm i zarejestrowanych na nie samochodów trzeba płacić za każde urządzenie osobno. A to doprowadza do sporych kosztów.

W 2022 roku opłata za używanie jednego odbiornika radiofonicznego wynosi 7,50. To oznacza, że 10 odbiorników to koszt 75 złotych. W perspektywie roku, na media publiczne oddać trzeba w takiej sytuacji prawie tysiąc (!). Abonament RTV za telewizor i radio to 24,50 zł.

Jaka kara za brak abonamentu?

Za stwierdzenie unikania opłacania abonamentu obywatelowi grozi kara w wysokości 30-krotności miesięcznej kwoty czyli… 735 złotych. To jednak nie wszystko. Do tego konieczne jest uregulowanie WSZYSTKICH ZALEGŁYCH OPŁAT. Ile to będzie? Zależy, jaki czas w swoich wyliczeniach przyjmie Poczta. M.in. dlatego zapytała wspomnianego pana Adama o to, jak długo jego citroen jest na stanie firmy…

Czytaj także: Abonament RTV dla firm 2022

Ogłoszenie mobilizacji przez Putina umocniło w środę franka, uznawanego za bezpieczną przystań do rekordowych poziomów. 24 godziny później władze Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB) podniosły stopy procentowe, kończąc z ujemnymi poziomami utrzymującymi się od ośmiu lat. Obie informacje są złe. Frankowicze, nie mogą spać spokojnie.

Frankowicze zapłacą więcej

Siła złego na jednego, lub po prostu kumulacja niesprzyjających czynników. O wyjątkowym pechu mogą mówić posiadacze kredytów we frankach szwajcarskich, którzy mogą być już pewni wyższych rat swoich kredytów mieszkaniowych. Po pierwsze, sytuacja geopolityczna jest już tak rozchwiana, że na taniego franka na rynku walutowym liczyć raczej nie można. Pamiętajmy, że szwajcarska waluta jest traktowana jako bezpieczna przystań. To znaczy, że jeśli na świecie dzieje się źle, uciekają od złotego, czy jemu podobnych walut i wybierają CHF.

Kiedy w środę (21.09) tuż przed ósmą rano czasu polskiego rozpoczęło się przemówienie Władimira Putina, do analizy jego słów zasiedli nie tylko politolodzy, czy wojskowi, ale również ekonomiści i inwestorzy. Decyzja o mobilizacji 300 tys. rezerwistów brzmi co najmniej „eskalacyjnie”. Stąd szybka decyzja o zwróceniu się w stronę bezpiecznych walut. Nie trzeba było wiele czasu, by frank przebił barierę pięciu złotych.

Co decyzja Szwajcarskiego Banki Narodowego oznacza dla kredytobiorców?

Niewiele ponad 24 godziny po złowieszczym przemówieniu z Kremla, przyszła kolejna zła informacja. Szwajcarski Bank Narodowy zdecydował o poniesieniu stóp procentowych o 75 punktów bazowych, przerywając tym samym niemal ośmioletni czas ujemnych stóp procentowych. Taka decyzja również powinna przełożyć się na wzrost ceny franka. Tu akurat doszło do chwilowej przeceny. Jednak w momencie przygotowywania tego tekstu trudno jednoznacznie ocenić reakcję rynku walutowego.  Co do zasady wzrost stóp procentowych powoduje umocnienie waluty.

Nie ma jednak wątpliwości, że tak jak dzieje się to w przypadku kredytów złotych podwyżka stóp procentowych, przełoży się na wysokość rat kredytów we frankach. Może nie będzie to jakiś spektakularny wzrost, jednak z całą pewnością można powiedzieć, że „taniej, już było”.

Prognozy kursu franka szwajacarskiego

Zestawiając oba wyżej wskazane czynniki, można spodziewać się, że frank może się obecnie tylko umacniać (choć z pewnymi odchyleniami). Z pewnością będzie się tak działo, jeśli sytuacja związana z wojną na Ukrainie nie ulegnie złagodzeniu. Po drugie, inflacja obserwowana także w Szwajcarii, może doprowadzić do kolejnych podwyżek stóp procentowych. Może nie takiej serii jak w Polsce, ale można się spodziewać kolejnych podobnych decyzji. To oznacza, że posiadacze kredytów we frankach muszą być gotowi na wyższe raty. Niestety wiele wskazuje na to, że jest to perspektywa rysująca się w dłuższej perspektywie czasowej.

 

OLX usłyszał zarzuty od Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Chodzi o sortowanie ofert w serwisie, które może wprowadzać w błąd oraz, jak ujął to regulator - „iluzoryczną ochronę kupujących w ramach »Pakietu ochronnego«”. Popularnej platformie grozi kara do 10 procent obrotu. 

UOKiK vs. OLX

Nikt nie ma wątpliwości, że OLX jest w absolutnej czołówce, jeśli chodzi o platformy e-commerce w naszym kraju. Za jej pośrednictwem można sprzedać oraz kupić różnego rodzaju produkty, oraz usługi.

Jak przyznaje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, spływało do niego wiele sygnałów na temat nieuczciwych praktyk, jakie miały być stosowane przez serwis. Regulator dokładnie się im przyznał, a wnioski nie brzmią najlepiej dla popularnego serwisu.

Jakie zarzuty Prezesa UOKiK wobec OLX?

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zarzuca spółce wprowadzającą w błąd praktykę sortowania ofert. UOKiK zwraca uwagę, że wybierając opcję „od najtańszych” – ceny nie uwzględniają kosztów tzw. Usługi serwisowej. To zdaniem regulatora może wpłynąć na wybór oferty, która faktycznie jest mniej opłacalna. Ta opłata jest doliczana jedynie do części produktów, kiedy kupujący korzysta z przesyłek oraz płatności OLX.

UOKiK podaje przykład męskiej koszuli za 39 złotych z opłatą serwisową 3,67 zł, która jest widoczna dopiero po kliknięciu ogłoszenia. W takiej sytuacji plasuje się wyżej i wydaje się bardziej atrakcyjna cenowo, niż podobna koszula za 40 złotych, w przypadku której nie ma dodatkowych opłat.

CZYTAJ TAKŻE: Prowadzenie firmy jest coraz trudniejsze? Ta uważa 3 na 4 przedsiębiorców!

UOKiK: sortowanie musi bazować na porównywalnych kryteriach

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny stawia sprawę jasno. „Rzetelne sortowanie produktów musi bazować na porównywalnych kryteriach. Szukanie ofert „od najtańszej” pozwala znaleźć najkorzystniejszą cenowo, bez konieczności weryfikacji każdego ogłoszenia. Jest to szczególnie istotne, gdy szukamy popularnych produktów, których jest wiele w serwisie. Sortowanie według ceny powinno uwzględniać wszystkie elementy składające się na jej finalną wysokość. Pominięcie jakiegoś składnika może wprowadzać użytkownika w błąd” – ocenił.

„Usługa serwisowa” i „Pakiet ochronny” pod lupą UOKiK

Zastrzeżenia Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wzbudził także brak jasnych oraz jednoznacznych informacji co do samej „Usługi serwisowej”. Wątpliwości urzędu dotyczą braku informacji dla użytkowników o możliwości zakupu bez dodatkowej opłaty, np. poprzez ustalenie w wiadomościach na platformie warunków odbioru bezpośrednio od sprzedającego.

To jednak nie wszystko. Wśród zgłoszeń, jakie kupujący przesłali do UOKiK, znalazły się skargi na temat „Pakietu ochronnego”. Usługa ta opisywana jest przez platformę jako dodatkowa ochrona, która umożliwia zgłoszenie pustej paczki lub otrzymanie przedmiotu innego niż zamawiany w ciągu doby od odbioru. Według zapewnień, w takiej sytuacji, po potwierdzeniu zasadności zgłoszenia, możliwe jest wstrzymanie pieniędzy sprzedającemu oraz zwrócenie ich kupującemu.

„Po przejrzeniu regulaminu jednak liczba zastosowanych wyłączeń budzi wątpliwości co do rzeczywistej możliwości skorzystania z tej ochrony, podobnie jak i procedura rozpatrywania zgłoszeń. Jej postanowienia są bowiem w nieuzasadniony sposób korzystniejsze dla sprzedającego” – napisał UOKiK w komunikacie.

 

Będą pieniądze dla firm, w związku z sytuacją na rynku energii w latach 2022-2024 – wynika z przyjętego przez rząd projektu ustawy o zasadach realizacji wparcia przedsiębiorców. Propozycję w tej sprawie złożył Ministerstwo Rozwoju i Technologii.

Będą pieniądze dla firm? Wszystko przez wzrost cen gazu i prądu

Minister rozwoju Waldemar Buda zwrócił uwagę, że obserwowany nagły wzrost cen gazu i prądu, spowodowany rosyjskim atakiem na Ukrainę odbija się w sposób znaczący na rentowności firm przemysłowych. Zapowiedział, że jeszcze w tym roku rząd planuje dofinansować część kosztów zakupu energii elektrycznej oraz gazu, jakie ponoszą energochłonne przedsiębiorstwa.

Już teraz niektóre polskie przedsiębiorstwa np. producenci wyrobów hutniczych, ceramicznych kafli i płytek czy nawozów i związków azotowych, zmuszone są wstrzymywać lub ograniczać produkcję. Pamiętajmy, że często są one znaczącym pracodawcą w danym regionie. Firmy te potrzebują wsparcia finansowego, które pozwali im nie tylko utrzymać rentowność, ale też miejsca pracy i zdolności produkcyjne” – powiedział minister Buda.

Jakie rozwiązania dla firm w związku z cenami energii?

W ramach ustawy określone będą zasady udzielania przedsiębiorcom pomocy publicznej. Ma ona mieć związek ze wzrostem cen energii elektrycznej i gazu. Rząd przewiduje, że wsparcie będzie udzielane w latach 2022-2024.

CZYTAJ TAKŻE: Tarcza Solidarnościowa dla firm

Które przedsiębiorstwa mogą liczyć na pomoc?

Ministerstwo Rozwoju w swoim komunikacie na temat przyjętego projektu ustawy pisze dość ogólnie o przedsiębiorcach, „w przypadku których prowadzenie działalności gospodarczej jest zagrożone ze względu na dynamiczny wzrost kosztów prowadzenia tej działalności”

Wsparcie to może być przekazane na pokrycie zwiększonych kosztów prowadzenia biznesu, które wiążą się z podwyżkami cen prądu oraz gazu ziemnego.

Pieniądze dla firm – jaka skala pomocy?

Rząd zakłada, że w latach 2022-2024 na realizację programów pomocowych przeznaczy 17,4 mld złotych. Z tej puli ponad 5 mld złotych będzie rozdystrybuowane jeszcze w roku 2022. W 2023 roku wsparcie publiczne będzie już wyższe i ma sięgnąć 8,2 mld złotych. Na ostatni rok realizacji programu, tj. 2024 rząd zakłada przekazanie 4,1 mld złotych.

 

Poprawa konkurencyjności przedsiębiorstw oraz ograniczenie dynamiki wzrostu cen dla konsumentów – takie efekty w ocenie Ministerstwa Rozwoju ma przynieść Tarcza Solidarnościowa dla firm, wprowadza w związku z kryzysem energetycznym. Podajemy szczegóły pakietu.

Co zmieni Tarcza Solidarnościowa dla firm?

Tarcza Solidarnościowa dla firm zawiera w sobie kilka rozwiązań. Nowe przepisy opracowane w resorcie rozwoju przewidują m.in. przyspieszenie budowy tzw. bezpośrednich linii energetycznych. Chodzi o infrastrukturę, która bezpośrednio będzie łączyła jednostki wytwarzania energii (np. wiatraki, farmy fotowoltaiczne) z odbiorcą.

Pakiet przewiduje również pomoc dla firm, w przypadku których koszty nabycia energii elektrycznej oraz gazu przekraczają 3% wartości produkcji.

Bezpośrednie linie energetyczne

Postulat budowania bezpośrednich linii energetycznych np. relacji OZE-firma, już pojawiał się w różnego rodzaju debatach i opracowaniach. Teraz taka możliwość ma znaleźć się w systemie prawnym. Proces inwestycyjny ma być uproszczony, to znaczy, że aby wybudować taką linię, nie trzeba będzie składać wniosku o zgodę Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki.

W tym aspekcie Tarcza Solidarnościowa pozwoli na obniżenie kosztów energii. Będzie to możliwe dzięki eliminacji dodatkowych opłat, które ponoszą użytkownicy powszechnej sieci elektroenergetycznej. Mowa m.in. o opłacie mocowej, pobieranej za gotowość zabezpieczenia dostaw prądu. Innym kosztem, który zostanie w ten sposób wyeliminowany to opłata kogeneracyjna oraz sieciowa zmienna. Ministerstwo Rozwoju szacuje, że łącznie polskie firmy będą mogły w ten sposób oszczędzać 3,34 mld złotych rocznie.

Pomoc dla firm energochłonnych

Na pomoc państwa będą mogły liczyć zakłady energochłonne, w przypadku których koszty nabycia prądu i gazu to minimum 3% całkowitej wartości produkcji. Na pomoc mogą liczyć firmy działające w branżach wskazanych przez Komisję Europejską w załączniku do Tymczasowych Ram. Mowa o firmach działających w „sektorach szczególnie odczuwających skutki kryzysu”. W tej kategorii znajduje się m.in. produkcja wyrobów hutniczych, ceramicznych kafli i płytek, nawozów i związków azotowych, a także szkła płaskiego oraz gospodarczego.

Okres realizacji tego programu, póki co ma objąć 2022 rok, jednak istnieje możliwość przedłużenia jego obowiązywania także na 2023 rok.

10 tysięcy pękło – grzmią polskie portale branżowe, pisząc o cenach najnowszego i najdroższego iPhone’a w naszym kraju. I choć telefon w cenie naprawdę niezłego laptopa mrozi wielu fanów technologii, nie brakuje i takich, którzy są gotowi wydać takie pieniądze za iPhone 14?

iPhone 14 – jakie ceny?

Od 16 września najnowsze iPhone’y są dostępne w sprzedaży. Już wiadomo, że ich ceny „wahają się” (nie wiemy, czy to dobre słowo przy tej rozpiętości) od 5.199 zł do 10.499 zł. O cenniku iPhone 14 pisaliśmy tutaj. Co dostajemy jeśli wybierzemy najdroższą wersję w pięciocyfrowej cenie?

iPhone 14 Pro Max 1 TB

Ten telefon Apple reklamuje pod hasłem „poza skalą”. Producenci zapewniają, że to najlepszy i najbardziej „wypasiony” telefon, jaki do tej pory został wydany z logotypem nadgryzionego jabłka. Za jego działanie odpowiada nowoczesny procesor Apple A16 Bionic oraz 6 GB pamięci RAM. Producent pomyślał także o potężnej pamięci wewnętrznej – 1TB ciężko szybko zapełnić, choć akurat wielu poradzi sobie z tym bez większego problemu.

Amerykanie zapewniają, że możliwości aparatu i filmowania nim, dorównują jakością hollywoodzkim produkcjom. Choć z uwagi na rozmiary optyki, wielu filmowców dyskutowałoby pewnie z taką tezą. Do dyspozycji użytkownika są trzy aparaty. Główny o rozdzielczości 48 megapikseli oraz dwa dodatkowe – ultraszerokokątny oraz teleobiektyw piętnastokrotnym zoomem optycznym. Oba z matrycami 12 megapikseli każdy. Za selfie odpowiedzialny jest przedni aparat (12 Mpx). Telefon pozwala na nagrywanie filmów slow motion w rozdzielczości FHD do 240 klatek na sekundę. Zwykłe wideo nagramy jednak w jakości UltraHD, czyli inaczej mówiąc 4K, i to do 60 klatek na sekundę.

Fani designu lubią to

Nowoczesną elektronika designerzy Apple zamknęli w gustownej obudowie ze stali nierdzewnej, przy czym „plecki” smartfona wykonano ze szkła. Wyświetlacz został wykonany w technologii Ceramic Shield. Całość spełnia normy pyłoszczelności i wodoszczelności w ramach normy IP68.

Urządzenie może obsługiwać dwa numery telefonów poprzez kartę nano-SIM oraz eSIM. Działanie wspiera najnowszy system iOS16

 

Związek Pracodawców SKP wraz z Konfederacją Lewiatan krytykują planowane zmiany w ustawie o ruchu drogowym, które mają implementować unijne prawo i które dotkną Stacje Kontroli Pojazdów. W ich ocenie regulacji jest zbyt wiele. I to w stosunku do tego, co jest wymagane przez Unię Europejską.

Stacje Kontroli Pojazdów z dodatkowymi obowiązkami?

Przepisy, które znalazły się w ustawie, jaka lada moment trafi do Sejmu, w opinii Związku Pracodawców SKP nakładają zbyt wiele obowiązków na Stacje Kontroli Pojazdów. Lista „nowości” jest znacznie dłuższa, niż wymaga sama Unia Europejska.

Jak przypomina ZPSKP oraz Lewiatan, w obowiązującym Prawie Przedsiębiorców znajduje się jasny zapis. Czytamy w nim, że  „implementując prawo Unii Europejskiej i prawo międzynarodowe, należy dążyć do nakładania wyłącznie obowiązków administracyjnych niezbędnych do osiągnięcia celów implementowanych przepisów”.

Dodatkowe obciążenia dla SKP

Wśród dodatkowych obciążeń dla Stacji Kontroli Pojazdów, których od Polski wcale nie wymaga unijne prawodawstwo, pracodawcy wymieniają:

- Dualizm w nadzorze nad stacjami kontroli pojazdów. Obecnie jest to starosta, po zmianach będzie jeszcze TDT.

- System kontrolnych badań technicznych, czyli wyników kwestionowanych przez posiadaczy pojazdów.

- System karnych, dodatkowych opłat za badania techniczne pojazdów po terminie

- Dodatkowe dokumentowanie obecności pojazdu w czasie badania w stacji. Ma być to obowiązkowa fotografia drogomierza.

- Przewidziane w prawie sankcje karne dla przedsiębiorców, a także personelu.

W ocenie przedsiębiorców wszystkie działania wykraczające poza dyrektywę UE przyniosą koszty budżetowe na poziomie ok. 250 mln złotych.

CZYTAJ TAKŻE: Najgorszy biznes w Polsce? Tam pracodawców wspierają nawet związkowcy

Stawki za badanie techniczne niezmienne od 18 lat

Tymczasem Stacje Kontroli Pojazdów borykają się z zupełnie innym problem, który dla wielu sprowadza się do zdania „być, albo nie być”. Przy rosnącej inflacji, a także kosztach prowadzenia biznesu, są firmy, które znalazły się nad przepaścią.

Ministerstwo Infrastruktury od niemal 18 lat nie dokonało żadnych zmian w rozporządzeniu regulującym wysokość urzędowych opłat za badania techniczne pojazdów. Blisko 6 tysiącom przedsiębiorców grozi upadłość z powodu drastycznego wzrostu kosztów oraz wysokiej inflacji, a tysiącom pracowników obsługi diagnostycznej utrata miejsc pracy. Apelujemy do posłów o refleksję i odrzucenie zbędnych i kosztownych regulacji w nowelizowanej ustawie – zauważa Kazimierz Zbylut, prezes Związku Pracodawców SKP.

Równo trzy lata temu WHO zaliczyło wypalenie zawodowe do Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-11 jako stan chorobowy. Według brytyjskich naukowców wypalenie jest nie tylko problemem jednostek, ale również ich pracodawców. Warto dokładnie poznać to zagadnieniem.

Wypalenie zawodowe – jak tracimy specjalistów

Szacuje się, że nawet co trzecia firma może z powodu wypalenia zawodowego stracić w ciągu najbliższych pięciu lat cennego specjalistę. Faktycznie, choć wypalenie zawodowe dotyka ludzi na różnych stanowiskach, i w różnych środowiskach, bardzo często mają z nim problem ambitni, doświadczeni i dobrze opłacani specjaliści. Nie jest jednak tak, że osoba doświadczająca wypalenia zawodowego natychmiast pojawia się z wypowiedzeniem. To długi proces, w którym na początku pojawiają się proste błędy, brak koncentracji, spadek efektywności i wreszcie zaangażowania.

Najgorsze pytanie, jakie możemy zadać jako pracodawcy w takiej sytuacji, brzmi: co się z Tobą dzieje? Zamiast tego, warto zastanowić się nad organizacją pracy we własnej firmie, oraz czy przypadkiem sami nie przyczyniliśmy się do takiego obrotu spraw…

CZYTAJ TAKŻE: L4 na wypalenie zawodowe?

Objawy wypalenia zawodowego

Świadomy pracownik, znający temat wypalenia zawodowego, jako pierwszy odnajdzie objawy u siebie. Choć zapewne, często będzie temu towarzyszył syndrom wyparcia. Wśród symptomów wypalenia wymienia się: spadek jakości pracy, zaburzenia nastroju (z nerwicami i stanami depresyjnymi), dolegliwości bólowe np. głowy lub kręgosłupa, a także postrzeganie pracy jako zagrożenia dla poczucia własnej wartości.

Jak zapobiegać wypaleniu zawodowemu

Jako pracodawcy mamy w tym względzie ogromne pole do manewru. Chociaż największą pracę w tym zakresie musi wykonać sam pracownik. Po pierwsze wypalenie zawodowe nie dotyka osób, które potrafią zarządzać swoimi emocjami oraz mają dystans do różnego rodzaju wydarzeń. Ważne, żeby przełożony potrafił regularnie i sprawiedliwie oceniać postępy pracy, a także dbał o odpowiednią atmosferę i kulturę pracy. Im większy zespół, tym większa potrzeba obserwacji załogi i obiektywne wsłuchiwanie się w jej oceny.

Są firmy, które dla kluczowych pracowników organizują specjalne warsztaty i ćwiczenia. Sposobem na wyrwanie ze szponów wypalenia może być wybrane wspólnie z pracownikiem szkolenie, delegacja (dla zmiany otoczenia) lub konkretna nagroda jako dowód uznania.

Przedsiębiorca z wypaleniem zawodowym

Wypalenie zawodowe u samego przedsiębiorcy to największy problem, z którym często musi poradzić sobie sam. Jeśli czujesz bezsensowność swojego działania, pracę traktujesz wyłącznie jako obowiązek, to pierwszy sygnał. Kolejnym może być chroniczne zmęczenie, wolniejsze regenerowanie sił oraz tzw. syndrom niedzieli, czyli spadek nastroju wraz z końcem weekendu lub urlopu.

W takiej sytuacji, aby nie pogłębić tego stanu, konieczny jest odpoczynek, nabranie dystansu do problemów firmy, pielęgnowanie hobby. Kluczowy jest balans między pracą a życiem prywatnym work-life balace.

Magazyn Firma

Magazyn Firma to serwis dla przedsiębiorców sektora MŚP. Prosto, konkretnie i praktycznie pokazujemy to, co ciekawe w zarabianiu pieniędzy.

Odwiedź nas na:

Magazyn Firma 2022. All Rights Reserved.
magnifier