magazyn-firma

PKO Bank Polski udostępnił swoim klientom firmowym aplikację mobilną LikePOS, która umożliwia przyjmowanie płatności zbliżeniowych na urządzeniach z systemem operacyjnym Android. Aplikację można zainstalować na smartfonie lub tablecie z systemem Android 8.1 lub wyższym, który obsługuje komunikację NFC. Aplikacja LikePOS gwarantuje najwyższy poziom bezpieczeństwa – otrzymała certyfikat PCI CPoC. Dostawcą rozwiązania dla klientów PKO Banku Polskiego jest największy polski agent rozliczeniowy – spółka eService, której współwłaścicielem jest PKO Bank Polski.

Eservice - terminal płatniczy

– Stawiamy na pierwszym miejscu klienta, a oferowanie nowoczesnych i przyjaznych w codziennym użytkowaniu rozwiązań jest dla nas priorytetem. Dlatego jestem przekonany, że wielu przedsiębiorców będzie chętnie korzystało z aplikacji LikePOS, która zapewnia wygodę i bezpieczeństwo, a także pozwala przyjmować płatności bezgotówkowe w dowolnym miejscu i czasie, na atrakcyjnych dla firmy warunkach finansowych. To praktyczne i użyteczne rozwiązanie, które z pewnością świetnie sprawdzi się w każdym biznesie – mówi Maciej Brzozowski, Wiceprezes Zarządu PKO Banku Polskiego, nadzorujący Obszar Analiz, Bankowości Firm i Przedsiębiorstw oraz Klienta Zamożnego.

– eService od ponad 20 lat dostarcza klientom PKO Banku Polskiego różnego rodzaju rozwiązania płatnicze, które na co dzień ułatwiają im prowadzenie biznesu oraz wspierają rozwój firmy. Dziś do tej stale rozwijanej i unowocześnianej oferty dodajemy innowacyjny produkt, będący odpowiedzią na oczekiwania rynku oraz wszystkich, którzy robiąc zakupy, płacą kartą bądź jej odpowiednikiem. LikePOS dzięki swojej wszechstronności, przyjazności oraz niskim kosztom użytkowania – jest w stanie zapewnić każdemu przedsiębiorcy możliwość sprostania oczekiwaniom klientów i ułatwia codzienne prowadzenie biznesu – powiedziała Joanna Seklecka, prezes Zarządu eService.

LikePOS obsługuje transakcje realizowane za pomocą wszystkich popularnych metod płatności: zbliżeniowych kart płatniczych Visa oraz Mastercard, ich wirtualnych nośników, czyli płatności przy użyciu smartfonów i zegarków za pomocą Google Pay, Apple Pay, Garmin Pay, Xiaomi Pay, SwatchPAY! oraz BLIKA zbliżeniowego. Dodatkowo umożliwia wysłanie potwierdzenia transakcji na adres e-mail użytkownika karty.

Terminal płatniczy w komórce

Aplikacja pozwala na bezpieczne przyjmowanie za pomocą smartfona lub tabletu płatności na dowolną kwotę, także taką, która ze względu na wartość transakcji wymaga autoryzacji przy użyciu PIN. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu technologii Visa – Tap to Phone (TTP), gwarantującej najwyższe standardy bezpieczeństwa, niezbędne dla procesowania transakcji z użyciem autoryzacji za pomocą PIN.
Aplikacja LikePOS przeszła gruntowny wielomiesięczny sprawdzian w postaci pilotażu przeprowadzonego m.in. na rynku czeskim. Uzyskane dzięki temu doświadczenia wskazują, że możliwość przyjmowania nielimitowanych kwotowo płatności autoryzowanych za pomocą kodu PIN znacznie zwiększa użyteczność tej aplikacji w porównaniu do innych, podobnych rozwiązań dostępnych na polskim rynku.
Uniwersalność i prostota korzystania z aplikacji LikePOS sprawiają, że jest przydatnym narzędziem nie tylko w sprzedaży mobilnej czy sezonowej, ale również wszędzie tam, gdzie potrzebne jest łatwe w obsłudze i tanie w użytkowaniu urządzenie umożliwiające płacenie kartą za dostarczone do odbiorcy towary lub usługi. Jego zalety mogą być szczególnie przydatne m.in. dla dostawców, kurierów czy taksówkarzy, a także dla przedsiębiorców obsługujących od kilku do kilkunastu klientów dziennie.
Miesięczny koszt utrzymania aplikacji LikePOS dla firmy to 4,99 zł, a prowizja od transakcji pobierana jest podobnie jak w przypadku standardowych terminali. Z oferty aplikacji LikePOS można skorzystać z dofinansowaniem w ramach programu Polska Bezgotówkowa. To oznacza, że firma nie płaci przez pierwszych 5 miesięcy za korzystanie z aplikacji do łącznej kwoty obrotu 42 000 zł. Po zawarciu umowy aplikację należy pobrać ze sklepu Google Play.
Więcej informacji na stronach internetowych: https://www.pkobp.pl/firmy/konta/rachunki/terminal/ oraz https://www.eservice.pl/likepos.

Ceny paliw nie maleją, rośnie też inflacja. To skłania do kradzieży na stacjach paliw. Wzrost liczby przestępstw i wykroczeń na stacjach benzynowych jest dwucyfrowy i dobija do rekordowych poziomów. Stacja benzynowa staje się coraz mniej bezpiecznym biznesem.

Policyjne statystyki nie pozostawiają złudzeń. Liczba przestępstw i wykroczeń dokonywanych na stacjach benzynowych wzrasta. Za sprawą drogich paliw, rosnącej inflacji przestępcy na cel biorą sobie stacje benzynowe. Według danych Komendy Głównej Policji, w I połowie tego roki liczba przestępstw kradzieży na stacjach paliw była o prawie 43% wyższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Najwięcej takich zdarzeń, ponad 20% w skali kraju, zanotowano w Katowicach. Najczęściej dochodziło do kradzieży paliwa. Wzrost liczby tych wykroczeń to ponad 50% rok do roku. Najwięcej kradzieży paliwa zanotowano w Warszawie.

>>> CZYTAJ TAKŻE: Coraz więcej kradzieży w sklepach. Eksperci: Dane są niepokojące, a problem będzie narastał

– Wzrost liczby kradzieży nie jest związany z obniżeniem poziomu zabezpieczeń na stacjach paliw. Coraz droższe paliwa, inflacja i pogarszająca się sytuacja ekonomiczna sprawiają, że rośnie przestępczość. Dodatkowo staliśmy się państwem tranzytowym w czasie wojny w Ukrainie. W efekcie obserwujemy wzrost różnych niepożądanych czynników przestępczych na terenie Polski – komentuje Krzysztof Bartuszek, prezes zarządu spółek Securitas w Polsce, cytowany przez Strefę Biznesu.

Kradzieże paliwa na stacjach

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że do czerwca tego roku zanotowano 1 543 przestępstwa kradzieży na stacjach paliw. To o prawie połowę więcej niż rok wcześniej.

Gdzie najczęściej kradnie się paliwo?

Najwięcej przypadków kradzieży paliwa zanotowano w:

Kradzieże na stacjach

Jak się jedna okazuje, kradzież paliwa to niejedyne przestępstwa dokonywane na stacjach paliw. Drożyzna i ubożenie społeczeństwa powoduje, że dochodzi do coraz więcej przestępstw. Właściciele stacji, głównie małych nie wiedzą jak się przed takimi sytuacjami obronić. Szczególnie, że kradzieże paliwa są coraz bardziej zuchwałe.

Co kradną klienci?

Jednak prawdziwą plagą są kradzieże innego rodzaju. Tylko na stacjach benzynowych było ich o połowę więcej niż rok wcześniej. Takich zdarzeń najwięcej zanotowano w Warszawie – 13 141 (rok wcześniej – 6 755). Potem we Wrocławiu – 5 964 (rok wcześniej – 4 173), Katowicach – 5 073 (3 400), Poznaniu – 3549 (2 172) i Łodzi – 2 736 (poprzednio 2 261).

Złodzieje kradną przede wszystkim alkohol i słodycze, a także akcesoria samochodowe.

Zdaniem ekspertów wprowadzenie dodatkowych zabezpieczeń jak np. przedpłata za paliwo i blokady na towarach wydłużyłyby obsługę klienta, a co za tym idzie ich niezadowolenie. Jednak ze względu na gigantyczny wzrost przestępstw na stacjach może spowodować to dalszy wzrost cen bo właściciele będą musieli sobie zrekompensować koszty dodatkowych zabezpieczeń.

Nadchodzi odbicie w branży nieruchomości

Trudne czasy na rynku deweloperskim paradoksalnie budują coraz mocniejsze firmy deweloperskie. Skala inwestycji wskazuje, że tak ciekawej  sytuacji nie mieliśmy od bardzo dawna.

Gdy we wrześniu 2008 roku w Nowym Jorku upadł z wielkim hukiem bank Lehman Brothers, rozpoczął się kryzys finansowy, który w większym lub mniejszym stopniu dotknął cały świat. Warto zdać sobie sprawę z tego, że Lehman Brothers był zwykłym bankiem, który zajmował się finansowaniem potężnych inwestycji od prawie 160 lat.

I właśnie wtedy w prasie pojawiły się nagłówki: „Nieruchomości zaczną tanieć”, „To koniec inwestycji w nieruchomości”, „Czekający na tanie mieszkania wreszcie się doczekają” itd. Czy faktycznie tak było? Od czasu wielkiego kryzysu tylko w Warszawie mieszkania zdrożały dwukrotnie. Zresztą w Bydgoszczy, Pszczynie, Ostródzie i Zgorzelcu również. Gdzie ten krach? Przez chwilę rzeczywiście rynek zatrząsł się w posadach, ale szybko wrócił do dawnej formy.

>>> CZYTAJ TAKŻE: Sprzedajesz lub wynajmujesz nieruchomości? Dojdą nowe obowiązki!

Inflacja i nieruchomości

Obecnie w czasie wielkiej inflacji, nieruchomości w skali makro też wydają się być w świetnej kondycji. Najnowszy raport firmy Knight Frank pokazuje, że wystarczył rok, by w tureckim Stambule ceny nieruchomości wzrosły o ponad 180%. To imponujący wynik, zważywszy na fakt, że według oficjalnych danych inflacja w tym kraju sięga prawie 80%. Dobry, nawet wtedy, gdy przyjmiemy w wyliczeniach inflację w Turcji na poziomie 164%. Tyle nieoficjalnie poszły w górę ceny produktów i usług w drugim kwartale w tym kraju.

Czy to pokazuje, że nieruchomości bronią się przed inflacją? Jakie wyzwania czekają branżę? Aktualna sytuacja jest trudna. Niepewność geopolityczna nie zachęca do inwestowania, a groźba stagflacji i spadająca zdolność kredytowa nie ułatwiają inwestycji w branży nieruchomości. Czy jednak na pewno? Rynek jest na tyle złożony, że daje nam szansę osiągnięcia ciekawych stóp zwrotu nawet w trudnych czasach.

Firmy działające w tym sektorze, jeśli mają odpowiednio ułożony model biznesowy, są w stanie nie tylko przetrwać najtrudniejszy czas, ale wyjść z kryzysu wzmocnione, tym bardziej że nieruchomości pozwalają zarabiać w przeróżny sposób. To nie tylko sprzedaż konkretnego mieszkania czy domu albo budynku biurowego, ale także możliwość zarabiania na najmie. I to na całym świecie. Nie można też zapominać o tym, że wartość nieruchomości mieszkaniowych cały czas rośnie.

Wspomniany już raport Knight Frank na temat dynamiki zmian cen mieszkań w 150 miastach na świecie wskazuje, że tylko w ostatnim roku aż w 138 miastach wzrosła wartość mieszkań. W 66 lokalizacjach wzrosty przekroczyły 10%.

Rosnące koszty budowy

Koniec pandemii, a także początek wojny na terenie Ukrainy spowodowały nagły wzrost cen materiałów budowlanych. Wydawać by się mogło, że ograniczy to działalność deweloperów. Nic bardziej błędnego. Firmy budujące osiedla mieszkaniowe chcą już teraz przygotować się na czas, gdy gospodarka na nowo dostanie rozpędu. Będą one mieć w portfelach gotowe do sprzedaży nieruchomości, które będzie można sprzedać drogo. Wszystko przy realizacji scenariusza, że polityka monetarna pójdzie w kierunku ułatwienia kredytowania na zakup nieruchomości.

To jednak nie wszystko. Zebrane przez HREIT dane sugerują, że ceny mieszkań rosną wyraźnie szybciej, gdy mamy do czynienia z wyższą inflacją. Inflacja to utrata siły nabywczej przez pieniądze. W tym samym czasie użyteczność mieszkania się nie zmienia. Gdy założymy, że w okresie inflacji powinny rosnąć też przynajmniej nominalne wynagrodzenia, to jednocześnie trzeba pamiętać, że koszty budowy powinny iść w górę. To znaczy, że budowa nowego lokum staje się coraz droższa, a więc w górę powinna co do zasady iść też jego cena.

Wyzwania dla rynku nieruchomości

Obecnie rynek deweloperski zmaga się z dwoma poważnymi wyzwaniami. Pierwszy to rosnący koszt finansowania, zarówno ze strony klientów indywidualnych, którzy mają kupować nieruchomości od deweloperów i coraz wyższy koszt kredytów dla samych deweloperów, co podnosi cenę nieruchomości. Branża deweloperska jest bardzo kapitałochłonna i energochłonna. Sprawia to, że działalność obarczona jest sporym ryzykiem nieoczekiwanych kosztów. Nie można jednak zapominać o tym, że na rynku działa sporo deweloperów dysponujących dużymi środkami finansowymi, którzy w obawie przed inflacją będą chcieli inwestować je w nowe projekty.

Firmy z dużym doświadczeniem w branży deweloperskiej wiedzą bowiem, że im więcej niepewności na rynku, tym większa szansa na tom by właściwie wykorzystać pojawiające się okazje rynkowe. To wszystko przyczynia się do wzrostu ich skali działalności.

Michał Sapota, Prezes Heritage Real Estate Investment Trust

 

Obsługa klienta i komunikacja z nim to jeden z największych, najobszerniejszych i najbardziej kluczowych obszarów działania firmy, bez względu na branżę, w jakiej funkcjonuje. Jaki potencjał drzemie w inwestycjach w AI?

Chatbot wsparciem w podstawowej obsłudze klienta

Zacznijmy od najpopularniejszego rozwiązania, w którym wykorzystywana jest sztuczna inteligencja przy komunikacji z klientem. Mowa tu oczywiście o bieżącej obsłudze. Klienci zadają pytania przed realizacją zamówienia, w trakcie finalizowania zamówienia, a także wiele tygodni po skompletowaniu zamówienia. Dlatego też dział obsługi klienta jest tak istotny z punktu widzenia budowania zaufania i utrzymywania optymalnych relacji z klientem, który jednocześnie nie generuje żadnych przychodów.

Wraz z rozwojem firmy wolumen pracy związany z obsługą klienta rośnie w zastraszającym tempie, co wymusza na firmie ponoszenie rosnących kosztów związanych z zatrudnianiem nowych specjalistów ds. obsługi klienta i kosztów obsługi każdego klienta. Na szczęście już od kilku lat rozwijana technologia sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego zapewnia nam ogromne wsparcie w tym obszarze. Zaawansowane chatboty wyposażone w ogromną bazę wiedzy mogą bez najmniejszych problemów odpowiadać na większość pytań, które zadają nam klienci. Dodatkowo zaimplementowane elementy technologii uczenia maszynowego zapewniają wzbogacanie bazy o kolejne odpowiedzi.

Wsparcie sprzedaży przez AI

Obsługa klienta to najważniejszy obszar działalności, w którym sztuczna inteligencja faktycznie sprawdza się doskonale. Firmy jednak coraz częściej decydują się na wsparcie procesu sprzedaży poprzez wykorzystanie innych algorytmów SI aktywizujących klientów i zachęcających do złożenia zamówienia.

Klient zbyt długo zwleka z realizacją transakcji? A może porzucił koszyk? Algorytm AI poprzez wysłanie wiadomości lub pojawiający się pop-up może dodatkowo zachęcić klienta do dokończenia transakcji, oferując darmową dostawę lub rabat. Algorytm ten działa 24 godziny na dobę, nie wymaga naszej ingerencji. Efektywność takiego rozwiązania to gwarancja wyższej konwersji, co stanowi cel działania każdego biznesu opartego o sprzedaż internetową.

Korzyści dla klienta wynikające z wdrożenia technologii sztucznej inteligencji w komunikacji

Zalety wynikające z wykorzystania nowoczesnej technologii AI i ML są widoczne już od pierwszej chwili po wdrożeniu. Najważniejsze korzyści to oczywiście te, które odczuwa klient.

Na początek ogromny komfort i wygoda wynikająca z możliwości zadania pytania o dowolnej porze dnia i nocy. Klient, który ma problem i chce porozmawiać z przedstawicielem firmy, nie musi czekać na jego ograniczoną dostępność lub czas godziny jego pracy. Chatbot odpowie na wszystkie relatywnie proste pytania. Jeśli jednak dojdzie do trudnej sytuacji, AI będzie wiedziało, do kogo przesłać kontakt.

A zatem oszczędność czasu klienta, ale też pewność, że wszystkie informacje są podane w sposób jednoznaczny. Gdy rozmawiamy ze specjalistą obsługi klienta, może okazać się, że nie zna on wszystkich procedur, nie jest pewny danych informacji lub jest osobą nową i dopiero się uczy. Chatbot zawsze poda klientowi wyczerpującą odpowiedź na każde pytanie, które mieści się w jego zasobach wiedzy.

SI w obszarze komunikacji z klientem - jakie korzyści dla firmy

Nie tylko klient odczuwa korzyści wynikające z wdrożenia algorytmów SI z Mindboxgroup.com. Sama firma czerpie z tego plusy. Najważniejsza zaleta, która stanowi przy okazji czynnik kluczowy to oszczędność pieniędzy. Wcześniej zwiększona liczba klientów oznaczała potrzebę zatrudnienia dodatkowych specjalistów do spraw obsługi klienta. To wiążę się z dodatkowymi kosztami.

Gdy inwestycja w postaci chatbota zostanie wdrożona, możemy zredukować liczbę pracowników działu obsługi do jednej osoby, do której delegowane będą najważniejsze i najbardziej problematyczne tematy. A zatem oszczędność pieniędzy, ale też jednorodny przepływ informacji na linii firma-klient, co z pewnością wpłynie na zwiększoną satysfakcję klienta ze świadczonych usług.

Niepewność gospodarcza i zawirowania rynkowe powodują, że niewiele branż podejmuje nowe inwestycje czy też bez przeszkód kontynuuje obecne. Rynek jednak nie lubi próżni i ci, którzy wykorzystają jak najlepiej obecną sytuację, zajmą dobrą pozycję rynkową. Jak wygląda teraz zakup nieruchomości?

Na złość mamie odmrożę sobie uszy. Tak w pierwszej chwili można oceniać tych, którzy decydują się kontynuować inwestycje. I chodzi tu zarówno o tych, którzy kupują nieruchomości, by je wynajmować lub szybko odsprzedać, czy też deweloperów realizujących budowy. Trudno zrozumieć taki krok, gdy rynek niepewny, a inflacja coraz wyższa. Rzeczywistość okazuje się jednak inna. Doświadczeni przedsiębiorcy wiedzą, że po czasach zawieruchy, przychodzi gospodarcza wiosna i chcą jak najlepiej wykorzystać ten czas do zajęcia jeszcze lepszej pozycji rynkowej. I tak na przykład na korzyść branży deweloperskiej działa scenariusz obniżania stóp procentowych, który niedługo będzie musiał zacząć się spełniać. Do tego dochodzą ciągłe braki mieszkań na wynajem.

Choć klienci indywidualni faktycznie mają obecnie większy kłopot z uzyskaniem finansowania bankowego, to duże podmioty działają na rynku bardzo aktywnie. Rosnące stawki czynszów powodują, że coraz bardziej opłaca się najem. To skłania do działania i zakupów inwestorów zainteresowanych dużymi pakietami nieruchomości. Tym samym „wolnych” nieruchomości wciąż nie jest dużo. Deweloperzy podejmujący rozsądne decyzje inwestycyjne będą w stanie dobrze przygotować się na poprawę koniunktury.

Obserwacja nastrojów klientów indywidualnych pokazuje, że mniej jest zawieranych transakcji, następuje zrywanie umów rezerwacyjnych z powodu kłopotów z dostępem do finansowania. Warto jednak pamiętać, że gospodarka nie lubi próżni, a rynek szybko dopasowuje się do sytuacji. Szczególnie, że coraz więcej wskazuje na to, że za kilka miesięcy stopy będą musiały spadać.

Dane rynkowe wskazują, że klienci coraz bardziej skłaniają się ku temu scenariuszowi. Zamiast patrzeć, jak pieniądze topnieją z powodu inflacji, kupują nieruchomości. Według danych serwisu Rynek Pierwotny, w lipcu tego roku sprzedano o 12% więcej nowych nieruchomości niż miesiąc wcześniej. Również dane sierpniowe wskazują na poprawę nastrojów.

Warto wspomnieć, że nawet niewielkie spadki sprzedaży nie oznaczają automatycznie załamania rynku. Trzeba pamiętać, że popyt w ostatnich latach, a szczególnie w 2021 był nienaturalnie wysoki. To wszystko sprawia, że firmy zajmujące się budową nieruchomości widzą przyszłość pozytywnie. Mówiąc najkrócej, sytuacja na rynku jest dobra, choć trudna. – Wszystko wskazuje na to, że zmierzamy w kierunku odbicia – mówi Michał Sapota, prezes zarządu HREIT SA.

Łańcuchy dostaw odbudowują się, a skala inwestycji nie tylko w Polsce, ale też na świecie maleje. To ma wpływ na normalizację cen wielu materiałów budowlanych. Do tego zrywanie kontraktów budowlanych powoduje, że dostępność ekip budowlanych wzrosła. Zanim rynek i banki zauważą zmianę trendu, mamy okazję wykorzystać tę okazję. My ją widzimy, nie zatrzymujemy się. Zwiększamy skalę i wprowadzamy nowe projekty – komentuje Michał Sapota.

Kiedy rynek będzie się normował?

Przewidywania analityków wskazują, że już w 2023 roku ma rozpocząć się stopniowe obniżanie stóp procentowych. Rok później mogą wynosić już poniżej 5%. Część ekspertów podnosi również postulat, by w krok za stopniową obniżką stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, Komisja Nadzoru Finansowego zarekomendowała poluzowanie warunków udzielania kredytów. Pozwoli to na łatwiejszy dostęp do finansowania, co poprawi popyt na mieszkania.

Mieszkania bez wkładu własnego

Nie możemy zapominać o programie „Mieszkanie bez wkładu własnego”, projekt, który wspiera coraz więcej banków. Widzę dużą potrzebę ze strony Polaków, którzy kredytu bez wkładu własnego potrzebują, bo chcą zrealizować swoje marzenia o własnym mieszkaniu. Mamy takie mieszkania w naszej ofercie – dodaje Michał Sapota.

Wszystkie te scenariusze sprawiają, że za kilka kwartałów popyt na mieszkania w Polsce z powrotem będzie rósł. Tymczasem deweloperzy wstrzymują budowy. To dziwi, bo gdy rynek ruszy, nie będą mieli czego sprzedawać. Na kontynuację inwestycji decydują się tylko ci o wyjątkowo stabilnej sytuacji finansowej. – Cały czas prowadzimy inwestycje, a także rozpoczynamy nowe. Rozsądek podpowiada bowiem, by korzystać z nadarzającej się okazji do wzmocnienia swojej pozycji. Jak to możliwe? Przez ostatnie kilkanaście miesięcy branża borykała się z niedoborem pracowników. Gdy do tego doszły rosnące szybko ceny materiałów budowlanych, sytuacja nie wróżyła łatwego okresu. Obecnie jednak zaczynają spadać, co pozwala utrzymywać rentowność projektów na zbliżonych poziomach – podsumowuje prezes HREIT SA.

Dla inwestorów to również dobry prognostyk. Kupowanie mieszkań w celu przechowania wartości lub po to, by wynajmować je zarobkowo jest dobrym pomysłem. Zwiększa się dostępność ekip budowlanych i materiałów. Za kilka miesięcy zobaczymy, który rynkowy gracz wystarczająco dobrze wykorzysta bieżącą sytuację do poprawy swojej pozycji.

MSPO 2022 - ten skrót zna każdy miłośnik technologii wojskowych i militariów. W Kielcach rozpoczął się właśnie jubileuszowy, 30 Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego. Magazyn Firma przygotował dla Was zestaw świeżutkich zdjęć z wystawy

MSPO 2022 - co w tym roku?

MSPO 2022, czyli Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego to nie tylko okazja do zapoznania się z nowinkami w przemyśle obronnym. W trakcie wystawy odbywają się liczne biznesowe spotkania, a także zawierane są także poważne umowy. Spotykają się tu bowiem przedstawiciele sektora z różnych kontynentów

W ciągu trzydziestu edycji MSPO stał się trzecią taką wystawą w Europie zaraz po podobnych wydarzeniach organizowanych w Paryżu oraz Londynie. Partnerem strategicznym MSPO 2022 jest Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ).

Bayraktar w Kielcach

Tegorocznemu MSPO, po raz kolejny w historii będzie towarzyszyła Wystawa Narodowa Turcji. Wśród licznych producentów z tego kraju, nie mogło zabraknąć firmy Baykar, czyli producenta słynnych Bayraktarów, które zdobyły sławę podczas wojny na Ukrainie.

CZYTAJ TAKŻE: Drony Bayraktar produkuje firma rodzinna

Dość dużo miejsca zajmują przedstawiciele przemysłu obronnego i technologicznego ze Stanów Zjednoczonych.

Nowoczesna technologia wojskowa

Do Kielc przyjechały nie tylko takie potęgi jak Lockheed Martin czy Boeing. Nie brakuje również polskich producentów. Dużym zainteresowaniem zwiedzających z kraju i zagranicy cieszą się m.in. stoiska z armatohaubicą Krab, a także zestaw ziemia-powietrze Piorun produkowanym w Skarżysku Kamiennej.

MSPO 2022 F-35 Lightning
F-35 Lightning

MSPO 2022 - Ford w części zajmowanej przez przemysł USA

MSPO 2022 - Stoisko Baykar - wystawa narodowa Turcji
Stoisko Baykar - wystawa narodowa Turcji

MSPO 2022 MSPO 2022

MSPO 2022
Bayraktar TB2

MSPO2022

MSPO 2022
Detale silnika Bayraktar TB2

MSPO 2022 - Stoisko Ukrainy

MSPO 2022
Ukraińska rakieta Neptun

MSPO 2022 - rakieta Neptun

MSPO 2022 - Fabryka Broni
Fabryka Broni

MSPO 2022 MSPO 2022 MSPO 2022

MSPO 2022
Black Hawk w czerwieni

MSPO 2022 - Krab
AH Krab
AH-64 Apache

MSPO 2022 - Abrams

MSPO 2022
Marines w Kielcach

FOT: Marek Klapa

W Ministerstwie Finansów zakończyły się prekonsultacje dotyczące nowych przepisów prawa podatkowego dla e-commerce. Głównym celem regulacji jest przeciwdziałanie szarej strefie i kontrola opłacania podatku VAT.

Nowelizację przepisów wymusiły dwie unijne dyrektywy dyrektywa 2021/514 (zwana także DAC7), dotycząca platform e-commerce i dyrektywa 2020/284, która wprowadza zmiany dla dostawców usług płatniczych. Jako członek UE, Polska ma obowiązek zaimplementować ustalenia zawarte w tych dokumentach do końca 2022 roku.

Zmiany dla platform e-commerce

Pierwsza planowana zmiana ma uszczelnić rynek e-commerce. Unijna dyrektywa DAC7 dotyczy e-handlu i najmu przez internet lokali mieszkalnych, miejsc parkingowych, samochodów czy innych środków transportu. DAC7 nałoży nowe obowiązki na właścicieli internetowych platform, które umożliwiają handel i najem.

Witryny takie jak Allegro, eBay czy Booking będą zobowiązane do prowadzenia wykazu sprzedawców oraz ich nieruchomości, które są wynajmowane na terenie UE. Rejestrowane będą kwoty dokonywanych przez sprzedawców transakcji. Sprzedawcy będą musieli też być informowani o zakresie danych gromadzonych przez administratorów portali. Wprowadzenie wykazu ma na celu śledzenie dochodów uzyskiwanych przez sprzedających i najemców oraz sprawdzanie, czy wywiązują się z obowiązku opłacania podatku VAT.

Rejestr będzie uwzględniał dochody sprzedawców uzyskane zarówno w Polsce, jak i za granicą. Administratorzy portali będą na wezwanie przedstawiać rejestr szefowi Krajowej Administracji Skarbowej (KAS).

Pozostałe zobowiązania platform e-commerce

Dodatkowo administratorzy portali umożliwiających handel czy najem przez internet będą zobligowani do:

Administratorzy, którzy nie dostosują się do nowych przepisów, ryzykują karę grzywny w wysokości od 100 tysięcy do 5 milionów złotych lub wykreślenie z rejestru podatników VAT.

CZYTAJ TAKŻE: Podatek minimalny do zamrażarki. Kolejna porażka Polskiego Ładu?

Dostawców usług płatniczych też czekają zmiany

Uszczelnione zostaną również przepisy dotyczące dostawców usług płatniczych, w tym banków krajowych, oddziałów banków zagranicznych czy agencji kredytowych. Od stycznia 2023 roku instytucje te będą miały obowiązek prowadzenia ewidencji płatności oraz gromadzenia informacji o sprzedawcach zajmujących się handlem transgranicznym.

Dostawcy usług płatniczych, np. popularny PayPal, będą musieli też zbierać i przechowywać dane wszystkich użytkowników, którzy dokonują co najmniej 25 transakcji w ciągu kwartału. W rejestrze znajdą się też informacje o wartości transakcji oraz odbiorcy płatności.

Prowadzenie ewidencji będzie obowiązkowe tylko dla transakcji transgranicznych, a wykazy będą aktualizowane raz na kwartał. Rejestry zostaną następnie przekazane szefowi Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) oraz umieszczone w unijnym systemie CESOP, gdzie będą przechowywane przez 3 lata po zakończeniu danego roku podatkowego. Nowe regulacje dla dostawców usług płatniczych mają kontrolować, czy prowadzący handel w internecie rozliczają się z podatku VAT.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Każdy kierowca wcześniej czy później spotyka się z kontrolą drogową. Kierowcy zawodowi zwykle są częściej kontrolowani, także poza granicami kraju. Jak wygląda kontrola drogowa w Niemczech? O czym każdy kierowca powinien pamiętać, gdy zostanie zatrzymany do rutynowej kontroli? Jakie ma wtedy obowiązki i prawa? Czy tylko niemiecka policja ma prawo do kontroli drogowej?

Kontrola drogowa w Niemczech – kto i kiedy przeprowadza?

Każdy, kto często jeździ po Niemczech, a do takich należą zawodowi kierowcy, wcześniej czy później zostanie zatrzymany do kontroli drogowej. Podobnie jak w Polsce, także za granicą rutynowa kontrola drogowa może być przeprowadzona wyłącznie przez uprawnione podmioty.

W Niemczech kontrolę mogą przeprowadzać policja, służba celna, służby specjalne oraz kontrolerzy BAG.

BAG, czyli Federalny Urząd ds. Transportu Towarowego to odpowiednik polskiego Inspektoratu Transportu Drogowego. Jego zadaniem jest egzekwowanie przepisów, które obowiązują podmioty transportu towarowego na terenie Niemiec.

Zgodnie z niemieckimi przepisami kontrola drogowa może się odbyć w każdej chwili i w dowolnym miejscu. Jednak mogą to robić jedynie rozpoznawalne służby.

Każdy kierowca ciężarówki za granicą może też spodziewać się kontroli BAG. Kontrolerzy sprawdzają nie tylko stan techniczny pojazdu, zabezpieczenie ładunku czy naciski na osie i masę całkowitą, ale także mogą kontrolować czas pracy, opłaty za drogi płatne czy przestrzeganie dopuszczalnych norm hałasu i emisji zanieczyszczeń. Kierowca C+E może się też spodziewać sprawdzenia, czy kierowca odebrał 45-godzinny odpoczynek.

Jakie obowiązki ma kierowca podczas kontroli. Jakie dokumenty musi pokazać​?

Kierowca ciężarówki za granicą w każdej chwili może spodziewać się kontroli drogowej. Powinien więc wiedzieć, jakie ma obowiązki.

Przede wszystkim musi zatrzymać pojazd na wezwanie policji czy innych służb. Obowiązkowo należy wyłączyć silnik i radio oraz opuścić okno. Służby mogą poprosić o opuszczenie samochodu, co należy uczynić.

Kierowca musi też przedstawić odpowiednie dokumenty podczas kontroli drogowej. To przede wszystkim prawo jazdy, dowód rejestracyjny. Podczas kontroli urzędnicy mogą też sprawdzać stan samochodu i przewożonego ładunku.

Jeśli kontrolę przeprowadza BAG, to niezbędne jest zwykle przedstawienie także innych dokumentów, takich jak licencje, certyfikaty, dokumentacji przewożonego towaru, polisy OC i ubezpieczenia od szkód towarowych. Jeśli transportowane są towary niebezpieczne to kierowca musi okazać aktualne zaświadczenie ADR i dokumenty przewozowe, a sam pojazd powinien mieć stosowne nalepki ostrzegawcze.

Jak się zachowywać podczas kontroli drogowej?

Każda kontrola drogowa za granicą wywołuje spory stres. Dlatego każdy kierowca powinien wiedzieć, jak się podczas niej zachować. Przede wszystkim trzeba się zatrzymać na znak policjanta. Nie należy wysiadać, odpinać pasów bezpieczeństwa, tylko po zatrzymaniu zgasić silnik, otworzyć okno i spokojnie czekać na podejście zatrzymującego. Absolutnie nie wolno odmawiać kontroli.

Zatrzymujący zawsze najpierw się przedstawia i zwykle prosi o pokazanie dokumentów. I dopiero wówczas należy ich szukać.

Podczas kontroli BAG, kierowca oprócz swoich danych osobowych, powinien też udzielić informacji o przedsiębiorstwie, w którym pracuje oraz o przewożonym ładunku. Nie musi natomiast przyznawać się do winy czy też wyjaśniać stanu faktycznego.

Czego nie może BAG i policja oraz czy zawsze trzeba przyjąć mandat

Choć kierowca musi poddać się kontroli drogowej, powinien też wiedzieć, jakie ma prawa. Przede wszystkim nie jest zobowiązany do współpracy z organem kontrolującym. Nie musi się zgadzać na czynności, które wykraczają poza obowiązkowe sprawdzenie stanu i załadunku. Jednak sprzeciw powinien być wyrażony w sposób spokojny i rzeczowy.

Kierowca powinien też wiedzieć, że w Niemczech badania na obecność alkoholu czy narkotyków na miejscu kontroli nie są obowiązkowe. Może się na nie zgodzić ale nie musi. Policja ani BAG nie mogą też kontrolować telefonu czy zawartości prywatnego bagażu.

Zdarza się jednak czasami, że np. kierowca kat c za granicą dostanie mandat. Jeśli uważa, że grzywna jest słuszna, powinien ją od razu zapłacić. Wtedy nie będzie wszczynane dalsze postępowanie. Dlatego każdy kierowca zawodowy powinien wozić ze sobą także gotówkę. Nieopłacenie mandatu może skutkować zakazem dalszej jazdy.

Jeśli jednak kierowca uważa, że mandat dostał niesłusznie, to może nie zapłacić grzywny i odwołać się, zgodnie z obowiązującymi w Niemczech procedurami. Niezapłacenie mandatu w ciągu siedmiu dni od nałożenia oznacza w tym kraju to samo, co w Polsce nieprzyjęcie mandatu. W razie takich problemów kierowcom zawodowym radą i pomocą mogą służyć agencje pracy, takie jak Finde HR, która oferuje oferty pracy dla kierowców za granicą oraz wsparcie w nieprzewidzianych sytuacjach losowych.

Prowadzenie własnej działalności gospodarczej nie musi wiązać się z uciążliwą „papierkową robotą". Od 9 sierpnia mikroprzedsiębiorcy, którzy są Klientami Banku BNP Paribas, mają do dyspozycji nowoczesny system GOksięgowość, stworzony we współpracy z CashDirector. To nowoczesne usługi księgowe online dla Klientów prowadzących własny biznes.

- Przyzwyczailiśmy się do wielu ułatwień, które umożliwiła cyfryzacja usług bankowych. W Banku BNP Paribas nieustająco rozszerzamy ich katalog wychodząc do naszych Klientów z nowymi propozycjami. GOksięgowość, to system przygotowany specjalnie dla  przedstawicieli wolnych zawodów, osób zatrudnionych na kontraktach B2B, mikroprzedsiębiorców – mówi Maciej Wójcik, Tribe Lider zarządzający obszarem Przedsiębiorców i Rolników w Banku BNP Paribas. - Dzięki przemyślanym funkcjonalnościom sytemu, zarządzanie dokumentami, płatnościami, rozliczeniami księgowymi może się stać szybkie i wygodne. To nie tylko oszczędność czasu i porządek w dokumentach, ale również lżejsza, elektroniczna forma księgowości – przyjazna dla użytkownika i dla środowiska – dodaje.

CashDirector

GOksięgowość to usługa online dostarczana przez CashDirector, powiązana z rachunkiem prowadzonym w Banku BNP Paribas. Dzięki niej Klienci banku mogą sprawnie i wygodnie zarządzać księgowością swojej firmy. System gwarantuje bezpieczny obieg i elektroniczną archiwizację dokumentów, ułatwia budżetowanie i zarządzanie płatnościami. Co ważne, GOksięgowość współpracuje z Krajowym Systemem e-Faktur (KSeF).

- Nawiązanie współpracy z Bankiem BNP Paribas jest kolejnym krokiem w rozwoju przedsiębiorczości w Polsce. Naszym celem jest ułatwienie rozwijania małych biznesów poprzez danie im możliwości swobodnego skupienia się na prowadzeniu własnej działalności, bez zmartwień o nadzorowanie spraw księgowych oraz bezpieczny obieg i archiwizację dokumentów. Tematem, który obecnie jest trudny dla polskich przedsiębiorców to KSeF, jednak system GOksiegowość zapewnia pełną z nim integrację, a elektroniczny obieg dokumentów stanie się wręcz codziennością – mówi Patrycja Strzelecka, współwłaścicielka CashDirector.

Programy do księgowości

Po rejestracji na platformie GOksięgowość, możliwe jest łatwe i darmowe wystawianie nielimitowanej liczby faktur. Proces jest przyśpieszony m.in. dzięki możliwości wystawiania dokumentów według zdefiniowanych szablonów, przez kopiowanie istniejących faktur, czy automatyczne wystawianie i wysyłanie faktur cyklicznych. Wygodnym rozwiązaniem dla usługodawców i przedsiębiorców zajmujących się handlem detalicznym jest ewidencja przychodów z kas fiskalnych.

Do systemu można bardzo szybko wczytać także faktury kosztowe. Wystarczy wysłać zdjęcie aplikacją mobilną. GOksięgowość automatycznie połączy faktury z płatnościami, wykorzystując technologię OCR System rozczyta zawarte w nich dane i przygotuje przelew do zatwierdzenia.

Korzystając z platformy Banku BNP Paribas, faktur nie trzeba już zawozić do księgowej – można je udostępnić zdalnie, samemu zachowując skany w e-archiwum. Firmy prowadzące uproszczoną księgowość mają  możliwość automatycznego obliczenia i zaksięgowania podatków, co istotne dla osób, które wolą samodzielnie prowadzić księgowość. System przypilnuje płatności za faktury wystawione przez mikroprzedsiębiorcę, wysyłając przypomnienia SMS do jego klientów. Na bieżąco można także sprawdzać plan płatności na 4 kolejne tygodnie. Klient może też skorzystać z obsługi przez dedykowany zespół księgowy.

RODO wprowadzone zostało w polskim prawie w 2018 roku, ale w ciągu ostatnich kilku lat doczekaliśmy się kilkunastu nowelizacji prawa ochrony danych osobowych. Nic dziwnego że kursy RODO oraz szkolenia RODO cieszą się niesłabnącą popularnością. Co jednak warto wybrać? Szkolenia czy kursy RODO?

RODO

Co to jest RODO? Rozporządzenie Ogólne o Ochronie Danych Osobowych czyli RODO weszło w życie w całej Unii Europejskiej oraz w Polsce w maju 2018 roku. Zadaniem RODO jest uregulować i ujednolicić przetwarzanie danych osobowych na terenie Unii Europejskiej. Wejście w życie RODO wprowadziło cały szereg zmian do zasad przetwarzania danych osobowych. Dla osób fizycznych RODO wprowadza prawo dostępu do danych, prawo do bycia zapomnianym, a także prawo do przenoszenia i poprawiania danych osobowych. Dla przedsiębiorców natomiast RODO wprowadziło ściśle określone zasady zabezpieczenia i przechowywania danych osobowych, reguły informowania konsumentów o zasadach przetwarzania ich danych osobowych, uzyskiwania zgody na przetwarzanie danych osobowych oraz prowadzenia  dokumentacji przetwarzania danych. Zasady te są na tyle złożone, że wraz z wejściem RODO powstało zapotrzebowanie na liczne szkolenia RODO oraz kursy RODO, zarówno dla pracowników mających do czynienia z przetwarzaniem danych osobowych, jak i dla inspektorów ochrony danych osobowych.

Każda kolejna nowelizacja RODO wymaga zapoznawania się ze zmianami prawnymi, a następnie implementacji ich w postaci odpowiednich procedur czy zmian w systemach informatycznych. W celu zapewnienia dostępu do informacji jakie zmiany wchodzą oraz jakie działania powinny zostać podjęte przez przedsiębiorców powstały specjalistyczne szkolenia oraz kursy RODO.

Dlaczego RODO i ochrona danych osobowych są tak ważne dla przedsiębiorców?

Z punktu widzenia administratora danych osobowych ich ochrona jest ważna przede wszystkim ze względu na ewentualne konsekwencje prawne i finansowe, a także wizerunkowe. RODO przewiduje dotkliwe kary pieniężne w przypadku naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych – mogą one wynosić nawet do 20 mln euro. Poza karami administracyjnymi finanse firmy mogą być dotknięte również na drodze postępowań cywilnych wytaczanych przez ofiary naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych (czyli osoby, których dane wyciekły lub trafiły w niepowołane ręce). Administratorzy danych osobowych mogą też podlegać odpowiedzialności karnej za uchybienia, jak też nie można zapominać, że wyciek danych osobowych może negatywnie wpływać na wizerunek przedsiębiorcy i powodować utratę zaufania do firmy i spadek liczby klientów.

Jakie szkolenia RODO oraz kursy RODO dostępne są na rynku?

Rynek szkoleniowy oferuje cały szereg szkoleń oraz kursów z RODO i ochrony danych osobowych. Warto poświęcić chwilę na zrozumienie oferty w tym zakresie, tak aby wybrane szkolenie RODO lub kurs spełniły nasze oczekiwania. Pomocne w wyborze kursu RODO może być też skorzystanie z możliwości porównania ofert przygotowanych przez różne firmy szkoleniowe i organizatorów szkoleń z ochrony danych osobowych. Możliwość taką stwarzają portale szkoleniowe publikujące informacje o nadchodzących szkoleniach, kursach, konferencjach czy webinarach dotyczących RODO. Jedną z takich list znajdziemy TUTAJ , gdzie zgromadzono ponad setkę różnych szkoleń i kursów RODO, wraz informacjami o terminach, programie zajęć, cenach i warunkach uczestnictwa.

Forma szkolenia RODO:

Grupa docelowa szkolenia RODO, kursu RODO:

Czym są dane osobowe?

Mówiąc o ochronie danych osobowych, należy w pierwszej kolejności zdefiniować, czym one tak naprawdę są. Według RODO danymi osobowymi są wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Osobą możliwą do zidentyfikowania jest z kolei ktoś, kogo tożsamość można określić na podstawie numeru identyfikacyjnego lub też ze względu na unikalne czynniki określające jej cechy fizyczne, fizjologiczne, umysłowe, ekonomiczne, kulturowe lub społeczne. Według tej definicji za dane osobowe nie zawsze uważa się pojedyncze informacje, ponieważ często nie pozwalają one na identyfikację konkretnego człowieka – chyba że zestawi się je z innymi informacjami. Prawo nie określa jednak dokładnie, jakie informacje należy poddać ochronie wymaganej dla danych osobowych, dlatego podmioty przetwarzające tego typu informacje muszą w wielu przypadkach samodzielnie dokonywać oceny w tym zakresie.

Ochrona danych osobowych – czego wymaga prawo?

Pod pojęciem ochrony danych osobowych rozumiemy czynności mające zapobiec utracie, wyciekowi lub niepowołanemu dostępowi do nich, a więc zapewnienie bezpieczeństwa informacji osobowych, a także całego systemu przetwarzania informacji tego typu. Dlatego każdy podmiot, który dysponuje danymi osób fizycznych (zarówno pojedynczymi informacjami, jak i całymi zbiorami), ma według aktualnych przepisów obowiązek podjęcia wymaganych środków zapobiegawczych. Co ważne, regulacje prawne dotyczące ochrony danych osobowych nie precyzują, jakie zabezpieczenia należy wykorzystywać – wszystko zależy bowiem m.in. od rodzaju i rozmiaru jednostki organizacyjnej, która administruje danymi. Dlatego każda firma musi dobierać stosowane metody zgodnie ze swoimi potrzebami. Uzyskanie adekwatnego poziomu zabezpieczeń należy do architekta systemu przetwarzania danych. W zbudowanym przez niego systemie dane muszą być:

Ponadto ważne jest uzyskanie świadomej zgody danej osoby na przetwarzanie jej danych osobowych.

Wszystkie te kwestie i wymogi prawne poznać można w trakcie odpowiedniego szkolenia RODO bądź kursu RODO. Dobre dobranie szkolenia do potrzeb przedsiębiorstwa ma kluczowe znaczenie dla osiągnięcia celów biznesowych, dla których firma decyduje się wysłać przedstawiciela na szkolenie lub kurs.

Magazyn Firma

Magazyn Firma to serwis dla przedsiębiorców sektora MŚP. Prosto, konkretnie i praktycznie pokazujemy to, co ciekawe w zarabianiu pieniędzy.

Odwiedź nas na:

Magazyn Firma 2022. All Rights Reserved.
magnifier