magazyn-firma
3 min. czytania

A gdyby ceny nieruchomości zaczęły spadać…

Autor
Anna Nowakowska
Opublikowano
01 11 21

Ryzykujemy z tym nagłówkiem. Szczególnie że trwa inflacja. Ale ona podobnie jak każde inne zjawisko, czy proces kiedyś się skończy. Ci, którzy dopiero chcą kupić nieruchomość, narzekają na wzrosty. Ci, co już je kupili, celebrują dynamiczną wspinaczkę ceny metra. A gdyby ceny nieruchomości zaczęły spadać…?

Kiedy ceny nieruchomości mogą spadać?

Gdy analizujemy ceny nieruchomości, ciężko nam wyznaczyć „sufit”. Jakąś barierę, której przekroczenie, sprawi, że pęknie bańka, a wykresy cen metra załamią się pod ciężarem wieloletniej wspinaczki. Kiedy na przełomie wieków ceny kawalerek w Warszawie zaczęły przekraczać 100.000 złotych (tak, słownie sto tysięcy), niektórzy wieszczyli, że właśnie oto pada psychologiczna bariera na rynku mieszkań. Pamiętajmy, że zaledwie kilka lat wcześniej, w 1994 roku 100.000 zł to w starych złotych okrągły miliard. Miliard, który kojarzył się większości z wygraną w totolotka (pamiętacie hasło miliard w środę, miliard w sobotę?). I oto nagle ten miliard „na stare” trzeba było zapłacić na małą klitkę na Ursynowie. Żaden luksus. A jeszcze pięć lat temu to było coś!

Dziś ciężko za te pieniądze kupić przyzwoitą kawalerkę w małym mieście powiatowym. Sufitu nie było. Ceny pięły się dalej. Dziś mieszkanie w stolicy za milion złotych nie dziwi nikogo. Kawalerka za pół miliona w niektórych dzielnicach też nie. Czy bezwstydna wspinaczka ceny metra kiedyś się skończy? Zaraz wyjaśnimy,  dlaczego nie jest to w niczyim interesie.

CZYTAJ TAKŻE: Inflacja w wersji turbo. Dlaczego ceny rosną?

Ceny mieszkań w dół – początek problemów

Spadek cen mieszkań mógłby wynikać z przegrzania branży. Z pęknięcia mitycznej bańki, która pęknąć miała wiele razy. Pamiętajmy jednak, że nieruchomości to specyficzny towar. Jest nie tylko lokatą kapitału, ale również sposobem na jego pomnażanie. Nie mówimy tutaj wyłącznie o stopie zwrotu z wartości czterech ścian. Takie mieszkanie można przecież wynająć, by pracowało na ratę lub jej część.

Mieszkanie to nie samochód, który szybko się starzeje i traci na wartości. Z czasem staje się niemodny. Niekiedy, wcześniej zaczyna rdzewieć, psuć się i zmierzać ku nieuchronnemu finałowi na złomowisku. (Chyba że przy odrobinie szczęścia, i troskliwym właścicielu doczeka żółtych tablic i etykietki „klasyk”). Dom to nie jest sprzęt elektroniczny, który starzeje się obecnie w zawrotnym tempie. Mieszkanie to dziś coś, co zyskuje na wartości. Nawet jeśli jest to blok z wielkiej płyty z siermiężnych w architekturze lat siedemdziesiątych, czyli pamiętający czasy „gospodarza domu” i braku jakichkolwiek (nomen omen) „alternatyw”.

Ceny mieszkań a gospodarka

Gdyby nagle nastał czarny scenariusz? Gospodarka doznała zapaści, a wynagrodzenia zaczęły spadać (bądź pogłębiało się bezrobocie), pierwszy oberwałby rynek najmu w dużych miastach. Wielu przyjezdnych do Warszawy, Krakowa czy Wrocławia zaczęłoby masowo wracać do swoich miejscowości typu Lubartów, Sierpc, Skarżysko, czy Dzierżoniów. Mniej ludzi zaczęłoby wyjeżdżać na studia, a od migracji wewnętrznej do stolicy lepsza byłaby podróż za chlebem za zachodnią granicę.

Wraz z uderzeniem w rynek najmu, oberwałby też rynek pierwotny i wtórny nieruchomości. Niektóre z nich przejąłby bank, ktoś inny wolałby sprzedać (nawet taniej), by kupić coś mniejszego i łatwo spłacalnego. To wszystko razem wzięte oznacza, że aby ceny nieruchomości spadły musiałoby się stać coś bardzo strasznego. Coś, czego sobie absolutnie nie życzymy.

Co oznaczałaby zapaść na rynku nieruchomości

Z jednej strony firmy budowlane zaczęłyby popadać w problemy i zwalniać pracowników. Z kolei osoby, które kupiły drogo, musiałyby spłacać raty, przepłacając za swoje mieszkanie i to przez wiele lat. To wszystko uderzyłoby w konsumpcję, produkcję i rynek pracy. Efektem byłaby recesja.

Paradoks inflacji na rynku mieszkań

Paradoksalnie wydawać się może jednak obecna sytuacja. Inflacja, która napędza ceny, sprawia, że stać nas na mniej. RPP podniosła już stopy procentowe i pewnie będzie to robić w najbliższym czasie. Koszty kredytów zaczną rosnąć. Sytuacja ekonomiczna konsumentów z kredytem ulegnie więc pogorszeniu. Marzenia o zakupie mieszkania lub zamianie na większe trzeba będzie odłożyć w czasie. A zatem – nieuchronnym efektem wszechobecnej inflacji może być znaczące schłodzenie rynku nieruchomości. Jako pierwsze mogą więc wyhamować ceny mieszkań. A wtedy? Patrz wyżej. Niekoniecznie sobie tego życzymy. Prawda?

 

REKLAMA
(Wideboard)

To Cię zainteresuje

PILNE!!! Stopy procentowe bez zmian! RPP zaskoczyła ekonomistów

Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie - poinformował Narodowy Bank Polski. To zaskakująca…
stopy procentowe
05 10 22

Do komornika przez notariusza. Będą notarialne nakazy zapłaty!

Rząd przyjął forsowany przez resort sprawiedliwości projekt ustawy o notariacie. Wśród kilku rozwiązań, szczególnie ważnym dla przedsiębiorców będą…
Notarialne nakazy zapłaty

Sprzedaż węgla. PGG zmniejsza limity dla klientów - od teraz kupisz MNIEJ!

Sprzedaż węgla przez PGG znów się komplikuje. Grupa zdecydowała o zmniejszeniu limitów dla klientów. To oznacza, że od…
sprzedaż węgla

Umowa na okres próbny 2023. Co się zmienia?

Od 1 stycznia 2023 roku wejdą w życie nowe zasady dotyczące zatrudniania osób na okres próbny. Mowa o…
umowa na okres próbny
30 09 22

Zatory płatnicze: Małe firmy wreszcie lepiej chronione?

Zatory płatnicze to zmora wielu firm. Sejm przyjął właśnie nowelizację ustawy antyzatorowej, której efektem ma być m.in. wzmocnienie…
zatory płatnicze
30 09 22

Koniec Getin Banku. Co z pieniędzmi? Co z akcjami?

To koniec Getin Banku. Getin Noble Bank został objęty przymusową restrukturyzacją. O swoje pieniądze nie muszą martwić się…
Koniec Getin Banku
REKLAMA
(Wideboard)

Magazyn Firma

Magazyn Firma to serwis dla przedsiębiorców sektora MŚP. Prosto, konkretnie i praktycznie pokazujemy to, co ciekawe w zarabianiu pieniędzy.

Odwiedź nas na:

Magazyn Firma 2022. All Rights Reserved.
magnifier