Patrząc na mapę sklepów Dino wyraźnie widać, że sieć szuka swego miejsca w małych miejscowościach, w których dotąd jedynym sklepem był tradycyjny spożywczak, a po większe zakupy jechało się kilkanaście kilometrów. Do miasta.

Dino rośnie w siłę

343 nowe sklepy – tyle otworzyła grupa Dino w 2021 roku. To oznacza, że na koniec 2021 roku, markety z dużym czerwonym napisem były już w 1815 lokalizacjach – wynika z raportu zamieszczonego na korporacyjnej stronie Grupy Dino.

Podróżując przez tzw. Polskę lokalną, drogami wojewódzkimi nie sposób nie odnieść wrażenia, że sieć Dino rośnie jak grzyby po deszczu. Wiele miejscowości, w których dotąd handel opierał się na dwóch, trzech tradycyjnych spożywczakach ma dziś swój market. Mieszkańcy nie muszą jechać do oddalonego o kilka, czy kilkanaście kilometrów miasta na większe zakupy np. do Biedronki. Mają swój market pod nosem.

CZYTAJ TAKŻE: Biedronka daje podwyżki

Nowy handel w małych miejscowościach

Jako fani wędrówek w małopopularnych miejscach turystycznych, wybieramy się często z rodziną do Przedborskiego Parku Krajobrazowego na granicy świętokrzyskiego i łódzkiego. Zwykle naszą bazą wypadową jest wieś Dobromierz. Nie jest to nawet siedziba gminy (choć ponoć w przeszłości była). Jeśli dobrze pamiętamy, od zawsze były tam dwa sklepy, takie tradycyjne. Z artykułami spożywczymi, alkoholem, drobną chemią. Po większe zakupy mieszkańcy jeździli do oddalonego o 10 kilometrów Przedborza, do Biedronki. Jakiś czas temu handlowy krajobraz okolicy zmieniło Dino, do którego podjeżdżają mieszkańcy kilku, a może kilkunastu okolicznych wiosek.

Inny przykład? Świętokrzyskie Radoszyce. Wprawdzie od 2018 roku znów są miastem, ale bez Biedronki. Jest za to Dino, Lewiatan, Groszek i Delikatesy Centrum. Tylko te dwa przykłady pokazują, z jaką uwagą wybierane są niektóre lokalizacje polskiej sieci. Dino działa punktowo i zmienia lokalny handel.

CZYTAJ TAKŻE: Kim jest założyciel sieci Dino?

Oczywiście nie jest tak, że Dino powstaje tylko tam, gdzie nie ma konkurencji. Sieć sprawia wrażenie, że jej wcale się nie boi i robi swoje. Celowo podaliśmy przykład ze świętokrzyskiego. Bo Dino, kojarzyło się dotąd z zachodnią Polską. Faktycznie, najwięcej sklepów ma w Wielkopolsce i województwie lubuskim. Jak widać, dobrze radzi sobie także na innych terenach.

 

Postawiłbyś tutaj market?

Takie pytanie zadaliśmy sobie podczas jednego z dziennikarskich wyjazdów. Nie pamiętamy nazwy miejscowości. Pamiętamy jednak, że chodziło o sklep Dino, z parkingiem wypełnionym po brzegi samochodami. Sieć prawdopodobnie szuka potencjału w całej sieci miejscowości, dobrze skomunikowanej lokalnymi drogami, budując grupę klientów, którzy nie muszą już wyruszać na większe wyprawy po zakupy.

Coraz więcej marketów

Jak zauważył we wtorek Business Insider, Dino rośnie szybciej niż Biedronka kiedykolwiek. I choć do portugalskiej konkurentki jeszcze jej brakuje, zapowiada się ciekawa rywalizacja na handlowej mapie Polski.

Rywalizacja ta, z pewnością nie podoba się małym firmom prowadzącym lokalne sklepy. Mowa o takich, które dotąd nie musiały na swoim podwórku rywalizować z większymi graczami. Z powodu Dino muszą. Dla nich zapowiedź, że w okolicy powstanie market z wielkim czerwonym napisem, może nie brzmi jak wyrok, ale z pewnością jak początek nowej, biznesowej rzeczywistości.