Kasa zapomogowo-pożyczkowa będzie dostępna również dla zleceniobiorców. To ważna zmiana względem przepisów, które obowiązują w Polsce od blisko 30 lat.

Czy kasy zapomogowo-pożyczkowe są komuś potrzebne?

Jeśli komuś wydaje się, że kasy zapomogowo-pożyczkowe to relikt przeszłości lub domena przedsiębiorstw, lub instytucji państwowych, polecamy najnowsze statystyki Głównego Urzędu Statystycznego, według których w Polsce działa aż 934 pracowniczych kas zapomogowo-pożyczkowych.

Dofinansowanie posiłków – tego chcą pracownicy

Wśród nich jest wiele prywatnych i stosunkowo niedużych firm. To nic innego jak wewnętrzne instytucje samopomocowe, które działają w ramach pracodawcy, ale utrzymują się z pracowniczych wkładów.

Najczęściej udzielanym przez nie wsparciem są pożyczki. Zapomogi stanowią niewielką część operacji.

Kto może założyć kasę zapomogowo-pożyczkową

Obecne przepisy regulujące działalność tego typu podmiotów pochodzą sprzed prawie 30 lat. Mowa o Rozrządzeniu Rady Ministrów z 19 grudnia 1992 roku w sprawie pracowniczych kas zapomogowo-pożyczkowych oraz spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych w zakładach pracy.

Trzeba przyznać, że ten akt prawny został skrojony na miarę ówczesnej gospodarki, w której to etat był podstawą pracy zarobkowej. Z biegiem lat, coraz większa część osób, była poza możliwościami działania takiego mechanizmu. Mowa, chociażby o zleceniodawcach lub wykonawcach dzieła… wszystko do czasu.

Sprawozdanie finansowe. Kto musi je złożyć

Rząd właśnie rozszerzył katalog osób, które mogą założyć kasę zapomogowo-pożyczkową do zleceniobiorców oraz osób wykonujących dzieło. Kiedy nowe przepisy wejdą w życie KZP w ramach firmy będzie mogło założyć co najmniej 10 osób wykonujących pracę zarobkową, a nie jak dotąd 10 pracowników etatowych.

Co więcej, teraz będzie można to zrobić zdalnie, np. poprzez spotkanie na wideokonferencji. To oznacza, że zleceniobiorcy, którzy nigdy fizycznie nie przebywali w tym samym czasie w jednym miejscu, mogą założyć własną KZP. A co jeśli na taki pomysł „wpadną” Twoi zleceniobiorcy?

Pracodawca a kontrola nad kasami zapomogowo-pożyczkowymi

Możliwości kontroli czy wpływu pracodawcy na działalność KZP są ograniczone. Dotąd były one domeną firm, w których działały związki zawodowe, co rozwiązywało problem w wielu przedsiębiorstwach. Kasy po prostu nie powstawały.

Autorzy nowych przepisów poszli jednak dalej. Według nowej ustawy tam, gdzie organizacji związkowej nie ma, kontrolę nad KZP będzie miała rada pracowników. A jeśli i ta nie istnieje, wyznaczana będzie reprezentacja osób, które wykonują pracę zarobkową. I tutaj pojawia się pole do działania  pracodawcy, który ustala tryb wyłaniania takiej reprezentacji.

Coraz mniej kredytów dla przedsiębiorców. Banki nie ufają MŚP

Czy kasy zapomogowo-pożyczkowe są potrzebne?

Ministerstwo rozwoju, które opracowało projekt ustawy ws. kas zapomogowo-pożyczkowych wystawiło „laurkę” takim rozwiązaniom, wskazując na istotną rolę jaką pełnią w obszarze polityki społecznej. „Dają pracownikom możliwość uzyskania potrzebnych środków finansowych, które nie są obciążone dodatkowymi kosztami w postaci prowizji czy odsetek. Przede wszystkim są  wsparciem dla osób, które są w trudnej sytuacji” – ocenia cytowana na stronie resortu, wiceminister rozwoju, pracy i technologii Olga Semeniuk.

Employer Branding a Kasa Zapomogowo-Pożyczkowa

Na problematykę kas warto spojrzeć przez pryzmat employer brandingu, czyli budowania marki pracodawcy na rynku zatrudnienia. Coraz więcej firm w swoich raportach CSR, a nawet w ogłoszeniach rekrutacyjnych, jako atut podaje działalność Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej w przedsiębiorstwie! Trzeba pamiętać, że w wielu sytuacjach może być to niskokosztowy sposób na podniesienie wartości firmy na rynku pracy i budowania jej wizerunku jako miejsca przyjaznego dla inicjatyw pracowniczych.