Alkomat w firmie by kontrolować trzeźwość pracowników to igranie z UODO. Brakuje rozstrzygnięć prawnych, a kary wiszą w powietrzu.

Alkomaty na bramach wjazdowych w wielu firmach pokrył kurz. Sprawdzanie trzeźwości pracowników to igranie z Urzędem Ochrony Danych Osobowych, który kategorycznie sprzeciwia się testom na trzeźwość. I to mimo korzystnego wyroku Sądu Najwyższego, który na nie zezwala. Pracodawcy wolą zatem przymknąć oko, niż ryzykować wysokimi karami. Choć i tak ryzykują – jeśli pijany pracownik spowoduje wypadek, konsekwencje mogą być katastrofalne.

UODO czy koronawirus – dlaczego pracodawcy nie badają alkomatem?

Niczym opary alkoholu w wydychanym powietrzu przez nietrzeźwych pracowników, nad wieloma pracodawcami unosi się widmo kar za złamanie prawa w przypadku przeprowadzania nawet wyrywkowych kontroli alkomatem przy wejściu do firmy. „Dzięki” pandemii sprawa przyschła, bo przecież potrzebny jest dystans społeczny, a niebezpieczeństwo zakażenia w czasie badania sprawiło, że alkomatu nikt nie wyjmuje. COVID stał się oficjalnym powodem zaprzestania badań.

CZYTAJ TAKŻE: Oryginalne benefity pracownicze w covidowych czasach

Koronawirus to jedno, a wyśrubowana ochrona danych to drugie. Bo gdyby pandemii nie było, badań nikt (lub prawie nikt) nie robiłby w zakładzie ze strachu przed interwencją UODO, który może ukarać i to bardzo srogo.

Alkomat w firmie. Czy mogę badać alkomatem trzeźwość pracownika?

Jak przypomina Rzecznik Praw Obywatelskich w jednym z ostatnich wpisów „Sąd Najwyższy w jednym z wyroków dopuścił stosowanie wyrywkowych kontroli trzeźwości. Możliwe to jest w sytuacjach, w których z uwagi na charakter pracy lub zakładu pracy istnieje ryzyko zagrożenia dla życia i zdrowia”. Takie postawienie sprawy daje prawo twierdzić, że poddanie się profilaktycznym badaniom trzeźwości to nawet nie możliwość, a podstawowy obowiązek pracownika.

CZYTAJ TAKŻE: Upada branża mikołajowa. Ile trzeba zainwestować w mikołajowy biznes?

Sądy sądem, ale stanowisko Urzędu Ochrony Danych Osobowych brzmi zupełnie inaczej. 27 czerwca 2019 r. na stronie UODO pojawił się komunikat, z którego wynika, że w obecnym stanie prawnym „pracodawcy nie mogą samodzielnie prowadzić kontroli stanu trzeźwości pracowników. Przesądza o tym brzmienie art. 17 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi”.

źródło: PIXABAY.com

Jak zaznacza UODO, dane o zdrowiu pracownika, są danymi szczególnych kategorii. Stan trzeźwości można traktować bowiem jako informację o stanie zdrowia. Tymczasem jak wynika z artykułu 22(1b) Kodeksu pracy, który obowiązuje od 4 maja 2019 roku, dane szczególne, czyli także o zdrowiu nie mogą być przetwarzane przez pracodawcę, jeśli nie ma on na to jasnej zgody pracownika.

Kilka miesięcy później UODO pochwalił się, że ich stanowisko w sprawie przeprowadzania kontroli trzeźwości pracowników, poprło ówczesne ministerstwo rodziny, pracy i polityki społecznej. „Badanie stanu trzeźwości pracownika może przeprowadzić policja, ale nie pracodawca – takie stanowisko Prezesa UODO sprzed kilku miesięcy teraz potwierdziło Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w odpowiedzi na wystąpienie, jakie do tego resortu skierował Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorstw” – napisano na stronie urzędu.

Podejrzenie o nietrzeźwości pracownika wystarczy by nie dopuścić go do pracy

Teoretycznie, jeśli podejrzewamy pracownika o to, że jest pod wpływem alkoholu, możemy nie dopuścić go do pracy – i z tym akurat UODO się zgadza. Oczywiście możemy wezwać też policję, która ma obowiązek sprawdzić podejrzewanego swoim alkomatem. Powiedzmy sobie jednak szczerze – co w sytuacji, jeśli niewyraźny wzrok pracownika i zmęczona twarz będzie efektem nieprzespanej z jakiegoś powodu nocy? I wcale nie będzie to zakrapiana alkoholem impreza? Czy taka osoba nie ma prawa poczuć się skrzywdzona? Czy sam fakt podejrzewania o skrajną nieodpowiedzialność, nie będzie dla takiej osoby traumą i źródłem stresu? I tak oberwie przedsiębiorca…

CZYTAJ TAKŻE: Czy zawieszenie działalności gospodarczej się opłaca?

Kara dla przedsiębiorcy za alkomat

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, pracodawcy z oczywistych przyczyn powinni mieć prawo do samodzielnej kontroli trzeźwości pracowników. Jest cały katalog zawodów jak lekarze, kierowcy autobusów, piloci, operatorzy ciężkich maszyn, gdzie błąd spowodowany nietrzeźwością jest bardzo prawdopodobny. I może przynieść brzemienne w skutkach konsekwencje. Wtedy pojawi się pytanie: dlaczego pijany kierowca, lekarz, pilot zostali w ogóle dopuszczeni do pracy? I znów obrywa przedsiębiorca, jego firma i budowany przez lata wizerunek.

Regulacje dotyczące zatrudnienia

Z tego powodu Rzecznik Praw Obywatelskich skierował pytanie do ministra odpowiedzialnego za regulacje dotyczące kwestii zatrudnienia, czyli wicepremiera Jarosława Gowina, o stan prac nad ustawową propozycją, która wreszcie ureguluje tę kwestię.

CZYTAJ TAKŻE: VAT 2021, slim VAT. Ułatwienia w VAT 2021

„… Potrzebne jest stworzenie regulacji prawnej usuwającej wątpliwości co do podstaw prawnych badania prewencyjnego trzeźwości pracownika i zażywania przez niego substancji psychotropowych oraz respektującej jego prawo do prywatności” – czytamy na stronie RPO.

Pozostaje nam czekać na odpowiedź. W takiej sytuacji wydaje się, że szanse na uporządkowanie tej kwestii są wyższe niż dwie dziesiąte promila. Pytanie tylko, kiedy może to nastąpić. Tym bardziej, że resort Jarosława Gowina podobnie jak rząd, ma na głowie tarcze do walki z pandemią. Przydałaby się też tarcza do walki z pijanymi pracownikami. Taką właśnie tarczą może być zwykły alkomat.