Co jakiś czas słychać, o kolejnej firmie, która nie wytrzymała pandemicznych komplikacji i zniknęła z gospodarczej mapy kraju. I choć nie jest to seria lub (nomen omen) epidemia upadłości, nastroje są złe. Tym bardziej, że spora grupa firm nie reguluje swoich zobowiązań w terminie. To rodzi nieufność. Dzięki najnowszym badaniom wiemy, jaka jest skala zjawiska.

Zaufanie przedsiębiorców do kontrahentów

Krajowy Rejestr Długów zaprezentował w grudniu wyniki badania „Jak pandemia wpłynęła na biznes”. Bardzo ciekawie, w tym kontekście prezentuje się kwestia zaufania małych i średnich firm do siebie.

CZYTAJ TAKŻE: innoSHARE UNIversity 2020; TU ZACZYNA SIĘ „JUTRO”. Niezwykła konferencja już 10 grudnia

Znacie sytuacje, w której rano przed wyjazdem do firmy okazuje się, że po nocnych opadach marznącego deszczu pojawia się gołoledź. Jedziemy, ale wykazujemy się daleko idącą ostrożnością. Nawet  na drodze z pierwszeństwem, zbliżając się do skrzyżowania ujmujemy gazu, bo w takich warunkach mocno bierzemy sobie do serca „zasadę ograniczonego zaufania”. Dokładnie identycznie zdają się zachowywać polskie firmy, które ostatnio bardzo uważnie przyglądają się każdemu kontrahentowi. O poślizg w płatnościach bardzo łatwo, a zderzenie z płatniczym zatorem może w tych warunkach być brzemienne w skutkach.

Jak wynika z badania, większość firm w czasie pandemii zmieniła swoje podejście do swoich biznesowych partnerów. Z badania KRD można wyczytać, że aż 42% firm obdarza swoich kontrahentów mniejszym zaufaniem niż przed marcem 2020 roku. Około połowy firm nie widzi żadnej różnicy. Tylko 6% przedsiębiorców mówi o wzroście zaufania do swojego biznesowego otoczenia.

Podejście do podejmowania zobowiązań

Aż 44% przedsiębiorców deklaruje, że dużo ostrożniej podchodzi do zawierania nowych zobowiązań biznesowych. Około jednej czwartej firm przyznaje, że stała się mniej elastyczna, co oznacza, że niechętnie ustępuje w negocjacjach, pozycjonując dobro własnego biznesu na pierwszym miejscu.

Częściej działamy także z wyprzedzeniem, wzmacniając swoją czujność. Około 25% przedsiębiorców podjęło się sprawdzania sytuacji finansowej potencjalnego partnera jeszcze przed podpisaniem nowej umowy. Może mieć to charakter choćby czytania opinii w internecie, weryfikacji strony internetowej czy generowanie raportów w rejestrach dłużników.

CZYTAJ TAKŻE: Oznaczenia szczególnych rodzajów transakcji oraz dowodów sprzedazy i nabycia w JPK – Kody literowe, które trzeba znać.

Ostrożność, o której mowa przekłada się także na zawartość umów, w których coraz częściej pojawiają się dodatkowe punkty. Ich podstawowym celem jest zabezpieczenie się przed niekorzystnym rozwojem sytuacji. Dodatkowe zapisy dodaje około 16% przedsiębiorców. Co ciekawe jesteśmy skłonni wydać więcej, ale mieć pewność pomyślnego finału współpracy – jedynie co dziesiąta firma w czasie epidemii zaczęła szukać tańszych kontrahentów. Świadczy to o tym, że choć cenimy oszczędności, nie dążymy do nich za wszelką cenę. Ryzyko odstrasza bowiem od tanich rozwiązań.

Przedsiębiorcy mówią sprawdzam

Tu bardzo ciekawie wyglądają statystyki Krajowego Rejestru Długów, które nie pochodzą z sondażowej próby, ale praktyki w pierwszych pandemicznych miesiącach. – „Zamrożenie gospodarki w marcu sprawiło, że spadła liczba zawieranych transakcji, a co za tym idzie, mniej firm sprawdzało swoich kontrahentów pobierając raporty z Krajowego Rejestru Długów. Ale w przypadku MŚP, których klientami są przede wszystkim inne firmy, ta tendencja nie trwała długo. Już w maju przedsiębiorcy z tego sektora pobrali 6,5% raportów więcej niż przed rokiem, a w czerwcu aż 48,5% niż rok wcześniej” – mówi prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Adam Łącki. Rzeczywiście ten ostatni odczyt jest najlepszym dowodem na zmianę, jaka zaszła w głowach przedsiębiorców. Wybieranie nowych partnerów biznesowych może nie przypomina stąpania po polu minowym, ale z pewnością jest bardziej ryzykowne niż w tym samym czasie 2019 roku.

CZYTAJ TAKŻE: Raport BIK Przedsiębiorca. Co to jest BIK Firmowy

Starzy znajomi

Przyjaciół poznaje się w biedzie – mówi stare powiedzenie. W biznesie trzeba je lekko zmodyfikować bowiem w sytuacjach kryzysowych dużo mocniej stawiamy na sprawdzonych kontrahentów, z którymi współpracujemy od wielu lat. To nie czas na eksperymenty, tym bardziej że jak pokazuje przytoczone wcześniej badanie, koszty nie odgrywają jeszcze kluczowej roli. Nie szukamy więc tańszych alternatyw wobec sprawdzonych rozwiązań. – „Pozytywnym efektem pandemii jest zacieśnienie współpracy z wieloletnimi, sprawdzonymi partnerami, co z pewnością jest rozsądnym rozwiązaniem w tych niepewnych czasach” – podsumowuje prezes Łącki.

Wezwanie do zapłaty

Z tego samego badania dowiadujemy się również, że przedsiębiorcy częściej upominają się o swoje. Około 40% zarządzających finansami w firmach przyznaje, że częściej niż kiedykolwiek przypomina swoim dłużnikom o płatnościach. Telefon, e-mail, list polecony – każdy kanał komunikacji jest tutaj dobrym rozwiązaniem. A jeśli to nie pomaga? Prawie co piąty przedsiębiorca nie zwleka już z windykacją. Często dopiero ta procedura, pozwala na skuteczne odzyskanie pieniędzy.