Jesteś przedsiębiorcą i szukasz pracownika? Na ogłoszenia o pracę nikt nie odpowiada? Dogodne warunki, możliwość szybkiego awansu czy etat to za mało, by ściągnąć do siebie fachowców. Dzisiaj najważniejsza informacja w ogłoszeniu o pracę to wynagrodzenie. Bez kwoty wynagrodzenia nikt nawet nie wyśle CV. Przedsiębiorcy coraz częściej zaznaczają w ogłoszeniach kwoty zarobków na danym stanowisku – to stało się standardem w rekrutacji i całkowicie odmieni rynek pracy.

Wynagrodzenia pracowników były od zawsze tematem tabu dla pracodawców. Przedsiębiorcy obawiali się ich podania z wielu powodów, najczęściej zasłaniali się tajemnicą wysokości płac wśród zatrudnionych już pracowników. Jednak w ostatnim czasie i tu się wiele zmieniło, rekruterzy przekonują, że w kwestii zarobków mamy już do czynienia z „małą rewolucją”, która już wkrótce całkowicie odmieni rynek pracy w Polsce.

Przeglądając ogłoszenia o pracę na popularnych portalach internetowych, możemy zauważyć, że firmy decydują się na publikację zarobków lub podają tzw. widełki finansowe na danym stanowisku. – „Praca w piekarni. pełny etat, 2500 zł netto”, „Praca w firmie sprzątającej – 3 tys. zł netto”, „Zatrudnię sprzedawcę – wynagrodzenie 3,6 tys. zł”, „Asystentka ds. administracyjnych. Pełny etat. 4 tys. zł miesięcznie”,  „Zatrudnię murarza. Praca na budowie – 6 tys. zł netto miesięcznie” – to tylko kilka z wielu ogłoszeń o pracę, które wyszukałem w sieci. Największym zainteresowaniem, co widać po wpisach, cieszą się ogłoszenia z wynagrodzeniem od 5 tys. zł, najlepiej z etatem – co często oferują sami przedsiębiorcy, by przyciągnąć uwagę kandydatów.

CZYTAJ TAKŻE: Pandemia to złoty czas dla kurierów? Niekoniecznie! Puszka pandory w przesyłce kurierskiej.

Skąd taka zmiana? – Wszystko poprzez zawirowania na rynku pracy – mówi Magdalena Krejner, specjalista ds. rekrutacji. I wyjaśnia: – Jest wiele branż, w których pracownicy są tak bardzo potrzebni, że wymusiło to na pracodawcach podawanie zakresu wynagrodzeń. Zdaniem Magdaleny Krejner taka sytuacja dotknęła firmy zatrudniające zarówno kurierów, sprzedawców, magazynierów poprzez prace produkcyjne, a kończąc na stanowiskach menedżerskich czy branży IT. – Wymienione przeze mnie branże charakteryzują się dużą podażą ofert pracy i myślę, że nie będzie nadużyciem nazwanie ich „rynkiem pracownika” – dodaje Krejner.

CZYTAJ TAKŻE:Jaka emerytura dla przedsiębiorcy

Pandemia koronawirusa jednych uziemiła, innym dała szansę rozwoju

Przeglądając oferty pracy możemy zauważyć, że kandydat ma do wyboru wielu potencjalnych pracodawców. – Według badań jednym z najważniejszych kryteriów przy wyborze oferty jest wynagrodzenie – mówi Magdalena Krejner. Czy zatem ogłoszenie bez podanej kwoty jest mniej atrakcyjne? – Może okazać się, że tak, jeśli kandydatowi zależy na czasie i przewidywaną kwotę uposażenia chce znać już w trakcie czytania oferty. Albo wie ile warte na rynku jest jego doświadczenie i kwalifikacje, i szanując swój czas nie chce uczestniczyć w procesach, gdzie o wynagrodzeniu dowiaduje się dopiero po wielu wnikliwych rozmowach – dodaje specjalistka od rekrutacji. Jej zdaniem często to właśnie na  podstawie podanej w ogłoszeniu kwoty dokonywany jest wybór czy wysłać aplikację czy też nie. Rekruterzy przekonują, że pandemia również odcisnęła swoje piętno na oczekiwaniach kandydatów. I zapewniają, że wiąże się to ze zwiększoną potrzebą bezpieczeństwa i stabilizacji. – Pracownicy stali się dużo bardziej ostrożni dokonując decyzji o zmianie pracy. Skłonić może ich do tego czynnik finansowy, np. widząc ofertę z atrakcyjnym wynagrodzeniem chętniej na nią aplikują – zapewnia Magdalena Krejner i podsumowuje zmiany na rynku pracy: – Myślę, że podawanie w ogłoszeniach informacji o przewidywanej kwocie wynagrodzenia (widełkach) to bardzo dobra praktyka. Doceniają ją także kandydaci, na co wskazują liczne badania.

CZYTAJ TAKŻE: 10 niedrogich benefitów dla pracowników

Nie ma wynagrodzenia, nikt się nie zgłasza

Całkiem niedawno znajomy mechanik opowiadał mi, jak bezskutecznie poszukiwał pracownika do swojego warsztatu samochodowego. Samo „Zatrudnię” czy „Dam pracę” to dzisiaj za mało. Nawet obietnica etatu w ogłoszeniu, dobrego socjalu czy możliwość doboru godzin pracy lub zmian nie już nie daje. – Przez tydzień nikt się nie odezwał, to samo było w kolejnych tygodniach – wspominał. Minął miesiąc i nic, nikt w sprawie pracy nie zadzwonił, a mechanik liczył straty, gdy musiał odmówić niektórym klientom lub zapraszał ich w innym, późniejszym terminie. Informację o zatrudnieniu wysyłał do znajomych, zamieszczał na forach internetowych oferujących pracę. I znowu cisza. Ktoś z internautów polecił mu, aby zamieścił w ogłoszeniu kwotę wynagrodzenia. Zadziałało błyskawicznie. Krótkie zdanie na końcu ogłoszenia:” Zarobki do 6,4 tys. zł” sprawiło, że telefon dzwonił non stop, dzwonili nie kandydaci w sprawie pracy, ale nawet inni właściciele warsztatów. Wszyscy dopytywali czy kwota w ogłoszeniu się zgadza. Rekrutacja przebiegła błyskawicznie, a chętni do pracy dzwonili jeszcze przez kilka tygodni po ukazaniu się ogłoszenia. Dzisiaj zdecydowana większość ogłoszeń, zwłaszcza tych zamieszczanych na portalach społecznościowych zawiera wynagrodzenia dla pracowników. Część z pracodawców zamieszcza kwotę wynagrodzenia większą i pogrubioną czcionką, inni od kwoty wynagrodzenia rozpoczynają ogłoszenia.

CZYTAJ TAKŻE: Koszt całkowity zatrudnienia pracownika w 2021 roku

Pracownicy przeglądając oferty mogą wybierać niczym w ulęgałkach. Jedna z firm na wschodzie kraju oferuje pracę w ochronie dla osób z orzeczeniem o niepełnosprawności. Zarobki od 2,8 tys. zł do 3 tys. zł miesięcznie. Ale to nie wszystko. Oprócz podstawy pracodawca zapewnia dobre warunki pracy, „jedną umowę”, dodatki nocne i nadgodziny – jak zaznacza wypłacane prawidłowo – „setki”. Gwarantuje też zwrot za leki dojazdy i turnusy rehabilitacyjne dla swoich pracowników. W styczniu pojawiło się ogłoszenie naboru do pracy dla kilkudziesięciu osób w straży granicznej. Zazwyczaj nie było większego zainteresowania, ale wabikiem okazała się informacja o wynagrodzeniu. W przypadku przyjęcia do służby kandydat otrzyma ponad 2,3 tys. zł netto, ale już po zakończeniu szkolenia będzie mógł liczyć na wynagrodzenie 3750 zł na rękę. Do tego dojdą liczne bonusy, jak nagrody roczne, motywacyjne czy jubileuszowe. No i prawo do emerytury już po przepracowaniu 25 lat. Zainteresowanych do pracy jest wielu.

Firmy licytują się na kwoty

Kolejne ogłoszenia w sieci, wszędzie widać kwoty wynagrodzeń: „Dam pracę przy pracach remontowych i elewacjach. Zarobki 4 tys. zł brutto miesięcznie”. Kolejna oferta na takie samo stanowisko w innej firmie, ale już z wynagrodzeniem 5 tys. zł brutto miesięcznie cieszy się większym zainteresowaniem wśród internautów rozważających zmianę pracy. Rywalizację na wynagrodzenia widać również wśród firm oferujących zatrudnienie dla dostawców jedzenia – tu ogłoszenia o pracę zaczynają się od 20 zł brutto za godzinę, każdy kolejny przedsiębiorca oferuje wyższą stawkę niż konkurencja. Największe zainteresowanie widać pod ogłoszeniem za 45 zł brutto za godzinę pracy. Inna znana firma kurierska zapewnia swoim pracownikom etat, bogaty socjal i 5 tys. zł brutto miesięcznie. Cięższe prace fizyczne, najczęściej oferty pracy na budowach dla murarzy, zbrojarzy czy innych wykwalifikowanych fachowców szybko zapełniają się kandydatami, którzy zgłaszają gotowość do podjęcia zatrudnienia. Ale tam wynagrodzenia dochodzą do 6-8 tys. zł. brutto.

Zaproponujesz za mało – wyśmieją cię, nie podasz kwoty – hejt

Czasem wśród ogłoszeń zdarzają się jednak i takie, w których nie ma podobnej kwoty wynagrodzenia za pracę. Ogłoszenia takie były standardem przez lata, ale dzisiaj skupiają uwagę niemal wyłącznie podejrzliwych internautów. – Gdzie jest informacja za ile? – to jedna z grzeczniejszych odpowiedzi znalezionych w sieci. – Jak można nie napisać kwoty wynagrodzenia. Co to za firma krzak? – można przeczytać. Następnie do dyskusji dołączają inni potencjalni kandydaci, którzy w przypływie weny wypisują co sądzą o takim pracodawcy. Nie wszystkie wypowiedzi da się zacytować w artykule. Ale treści, które się tam pojawiają, sprawiają, że potencjalni kandydaci jeśli są, szybko rezygnują z oferty. Zdarza się, że osoba zainteresowana pracą najpierw koresponduje z pracodawcą, a gdy nie jest zadowolona z otrzymanej wiadomości upublicznia treść rozmowy. Nie najlepiej przez pracowników odbierane są ogłoszenia, w których pracodawca oferuje niską pensję lub kwotę wynagrodzenia za godzinę pracy. Praca w mini markecie osiedlowym, ochronie, obsłudze kas fiskalnych czy przy wypisywaniu faktur, gdzie pojawiają się kwoty najniższej stawki godzinowej nie cieszą się zainteresowaniem. W ogłoszeniach, gdzie kandydatom stawia się liczne  wymagania, a proponuje niewielką stawkę najczęściej spotykają się z hejtem.

– Co to jest? Niewolników szukacie? – można przeczytać pod ogłoszeniem. Inni pracownicy czy osoby zainteresowane są jeszcze bardziej wzburzeni ofertą. – Frajerów nie ma, sam rób za takie pieniądze – odpowiadają zdenerwowani internauci. Przedsiębiorcom oferującym niskie stawki proponują zabierać się z takimi ogłoszeniami.

dab