Nowy taryfikator mandatów przyniósł mocno nieoczekiwany skutek dla firm. Okazuje się, że przepisowa jazda i większa ostrożność kierowców… uderza w portfele przedsiębiorców. Jakim cudem!? Wyjaśniamy!

  • Nowy taryfikator mandatów to postrach handlowców. Trasy, które robili w jeden dzień, wolą rozkładać na dwa dni z hotelem. To generuje koszty.
  • Przedsiębiorcy otrzymują od swoich pracowników prośby o korektę planu delegacji z powodu mandatów. Zgłaszają, że będą jechali dłużej!
  • Koszty, kosztami – ale bezpieczeństwo jest przecież bezcenne. Pytanie tylko, czy nowy taryfikator nie jest zbyt surowy, jak na polskie warunki.
  • Za przekroczenie prędkości o 70 km/h trzeba zapłacić 2,5 tys. złotych.

Nowy taryfikator mandatów – dlaczego niepokoi firmy?

Powiedzmy na wstępie. Nie chodzi tutaj o konieczność płacenia mandatów, bowiem kary za przewinienia drogowe obciążają kierowców, a nie firmy, w których pracują. Chodzi o bardziej nieoczekiwany skutek, jaki niesie nowy taryfikator mandatów, z którym zapoznał nas pan Sebastian (imię zmienione na jego prośbę) zajmujący się logistyką w niewielkiej firmie handlowej niedaleko Warszawy.

CZYTAJ TAKŻE: Zmowa cenowa kierowców ciężarówek

W firmie tej zatrudnionych jest dwóch handlowców. Jeden obsługuje Polskę północną, na północ od autostrady A2, drugi południową – na południe od tej trasy. Problem pojawił się przy dalekich wyjazdach. O ile w tamtym roku, wyjazd na spotkanie do Przemyśla (ok. 400 km od Warszawy) było obliczone na „długą dniówkę” z możliwością odespania dnia następnego. O tyle dziś handlowiec planuje trasę z hotelem pod Przemyślem. To samo w przypadku drugiego handlowca. Jednodniowy wyjazd w okolice Piły (również ok. 400 km) nie wchodzi w grę. Delegacja z hotelem to najlepsze rozwiązanie. O co chodzi? „Z jednej strony to dobrze, będą jeździć do bólu zgodnie z przepisami, z drugiej uważają, że jazda bez przekroczenia prędkości to droga przez mękę, nie przyspieszą, nie wrócą szybciej do domu. Wolą więc rozłożyć wyjazd na dwa dni, bo mandaty mogą być bardzo bolesne” – tłumaczy.

Koszty delegacji idą w górę

Pan Sebastian przyznał, że ostatnio w firmie dyskutowano nawet nad zwiększeniem liczby handlowców odpowiedzialnych za swoje rejony, pracujących zdalnie w optymalnych lokalizacjach.

Nie raz słyszałem legendy o handlowcach mknących po kraju. Mamy lokalizatory GPS i nasi ludzie nie są szaleńcami. Zdają sobie jednak sprawę, że przekroczenie prędkości o 30 km/h to teraz mandat rzędu 400 złotych. Ja ich rozumiem. Nowy taryfikator mandatów po prostu namieszał” – mówi.

Z drugiej strony zatrudnienie dodatkowych dwóch specjalistów, plus leasing lub najem samochodów to kolejne wydatki. Hotele wychodzą mimo wszystko taniej. W skali miesiąca przy 4 dłuższych wyjazdach firma, w której pracuje pan Sebastian, musi doliczyć droższe paliwo, hotel, dietę. Dlatego wyjazdy dwudniowe są tak planowane, by w ich tracie handlowiec mógł odwiedzić większą liczbę klientów.

Nowy taryfikator mandatów – przekroczenie do 30 km/h

Zobaczmy zatem stawki, które od 1 stycznia 2022 roku stały się postrachem kierowców. Z notatek policyjnych wiadomo, że jeszcze w sylwestrową noc w Warszawie, niedługo po północy, jedna z kierujących zapłaciła 1.500 złotych.

Warto mieć się na baczności.

  • przekroczenie prędkości do 10 km/h – 50 PLN
  • przekroczona prędkość do 15 km/h – 100 PLN
  • przekroczenie prędkości do 20 km/h – 200 PLN
  • złamanie limitu prędkości o 25 km/h – 300 PLN
  • mandat za przekroczenie prędkoścido 30 km/h – 400 PLN
  • przekroczenie ponad 30 km/h – 800 PLN
  • złamanie ograniczenia o ponad 40 km/h – 1.000 PLN
  • przekroczenie prędkości ponad 50 km/h – 1.500 PLN
  • mandat za przekroczenie dozwolonej prędkości ponad 60 km/h – 2.000 PLN
  • kara za przekroczenie o ponad 70 km/h – 2.500 PLN

Terminowość dostaw a nowy taryfikator mandatów

Wysokie mandaty nie powinny jednak wpłynąć na terminowość dostaw towarów. Firmy zajmujące się profesjonalnym transportem z założenia tak kalkulują trasy, by możliwe było pokonanie dystansu przepisowo i o czasie. Choć znamy wypowiedzi kierowców, którzy twierdzą, że przepisowa jazda z odpowiednim „zapasem” jest niestety praktycznie niemożliwa. Wygląda na to, że logistyka będzie musiała brać większą poprawkę na czas transportu. Kierowcom płacenie tak wysokich kar, po prostu się nie opłaca.