Benefity pracownicze i kryzys nie idą w parze. Zazwyczaj spotyka się to ze zrozumieniem pracowników, szczególnie tych, którzy obawiają się o swoją przyszłość w firmie.

Mimo wszystko wielu pracodawców nie rezygnuje z bonusów dla swojej załogi, co więcej… wykazuje się przy tym kreatywnością. Oto lista oryginalnych benefitów w trudnych pandemicznych czasach.

 

Karta na siłownię jako benefit – nieaktualne

Nie chcesz już finansować karnetów na siłownię swoich pracowników, pragniesz ograniczyć wydatki na bilety na basen czy do kina. Masz najlepszą okazję. Pandemia skutecznie zamknęła i siłownie, i baseny, o kinach nie wspominając. Problem jakby rozwiązał się sam. Zagadnienie jest jednak głębsze. Nie wynika z prostego rozstrzygnięcia „chcę – nie chcę”. Do cięcia różnych pozapłacowych dodatków zmusza przedsiębiorców sytuacja ekonomiczna.

CZYTAJ TAKŻE: Najlepszy telefon dla pracowników fizycznych. Lista TOP5 (wybór redakcji)

Nic dziwnego. Kiedy wydatki ogranicza się z każdej strony, w pierwszej kolejności w pył obracają się wszelkie dodatkowe koszty, a wśród nich bonusy dla kadry. A gdyby tak je przeorganizować i nadać im zupełnie innego charakteru? Popatrzmy na casus transportu pracowników.

Dofinansowanie do kosztów dojazdu zamiast biletu miejskiego

Pewna mała hurtownia budowlana, przywoziła i rozwoziła swoich pracowników firmowym busikiem, który codziennie dwukrotnie pokonywał trasę w promieniu maksymalnie kilkunastu kilometrów od firmy. Łącznie trasa dochodziła do 40-50 km. Kiedy pojawił się COVID, ktoś zwrócił uwagę, że w jednym momencie na bardzo małej powierzchni skumulowana jest niemal cała załoga niewielkiej firmy. Gdyby jeden z pracowników zakaził się koronawirusem, reszta trafiłaby na kwarantannę, jeśli sama nie uległa zarażeniu. Firma musiałaby znacznie ograniczyć swoją działalność, albo nawet zamknąć swoje drzwi dla klientów.

CZYTAJ TAKŻE: Raport BIK Przedsiębiorca. Co to jest BIK Firmowy

Właściciel firmy, szybko przemyślał sprawę, oferując pracownikom możliwość dofinansowania dojazdów do pracy stałą kwotą – niezależnie czy jedzie ktoś własnym samochodem, skuterem, rowerem, czy uda się do firmy pieszo. Prośba była tylko jedna – unikanie komunikacji zbiorowej.

Pracownicy, szybko przestali tęsknić za busem, a większość jeszcze w marcu wybierała rower lub prywatne auta. Koszty benefitów były nieco wyższe niż koszty utrzymania busa. Z drugiej jednak strony, leciwy VW Transporter wymagał generalnego remontu albo wymiany na nowy, więc w sumie, udało się zrezygnować z tych niemałych kosztów.

Jednocześnie odpadło ryzyko zachorowania pracowników, którzy zostali podzieleni na dwie stałe zmiany. W październiku, kiedy zachorował jeden z podwładnych, było jasne, że rezygnacja z porannego i popołudniowego rytuału podwózki/odwózki okazała się trafiona nie tylko ekonomicznie, ale też ze względu na bezpieczeństwo pracowników. Co więcej, załoga już opowiedziała się, za utrzymaniem nowego rozwiązania również wtedy, kiedy pandemia się skończy. (Chyba że zdanie zmienią zimą).

CZYTAJ TAKŻE: Narty w Zakopanem jako służbowy wyjazd. Dziura w przepisach

Tidal, Spotify i Netflix dla pracownika

Kiedy baseny i siłownie pozostają zamknięte,  miesięczne karnety sportowe na tego typu obiekty stały się zupełnie bezwartościowym bonusem. Pracodawcy, którzy chcą zaoferować swoim pracownikom coś w zamian, mogą wykupić, w zależności od zainteresowań pracownika miesięczny abonament streamingu muzyki (np. Tidal czy Spotify) lub abonament Netflixa. T

o bardzo proste logistycznie rozwiązanie, szczególnie w przypadku podwładnych posiadających służbowy telefon komórkowy. Wówczas tego typu subskrypcje można dopisać do abonamentu, a zużyte w ten sposób dane nie będą odejmowane od łącznej puli transferu. Raptem kilkadziesiąt złotych. Często dużo taniej niż karnet na kilka wizyt na basenie czy siłownię. Spadek formy? Skądże! Przy muzyce bardzo dobrze się biega! A do siłowni zawsze można wrócić, kiedy zostanie wreszcie otwarta.

Przerwa w pracy na czas nauki dzieci 

Mieszkania wielu Polaków to ostatnio połączenie biura, sali konferencyjnej i szkolnej klasy. Podczas gdy w salonie rodzic pracuje nad ofertą i zdalnie negocjuje cenę z klientem, za ścianą w swoim pokoju dziecko przerabia tabliczkę mnożenia przez komunikator ze swoją nauczycielką i rówieśnikami.

Są pracodawcy, którzy w ostatnim czasie z dużym zrozumieniem podeszli, do rodziców, szczególnie tych, którzy mają w domu uczniów najmłodszych klas szkół podstawowych. Takie osoby mogą rozpocząć pracę… dopiero po lekcjach swoich dzieci. W innych przypadkach proponowane są przerwy na czas nauki pociechy.

Taki bonus właściwie nie kosztuje NIC, a jednocześnie rozwiązuje szereg problemów domowej logistyki. Uwierzycie w stuprocentową produktywność osoby, która pracuje w trybie zdalnym, a za ścianą ma pierwszoklasistę, który ma trudność z „ogarnięciem” edukacji w trybie telekonferencji? Nie bardzo.

CZYTAJ TAKŻE: Czy zawieszenie działalności gospodarczej się opłaca?

Tymczasem pracownik i tak będzie musiał nadrobić czas pracy później, a jeśli jest wynagradzany za efekty, lepiej nie narzucać godziny rozpoczęcia pracy. Bo po co? No chyba, że konieczna jest dyspozycyjność.

Wśród zasłyszanych przez nas benefitów w tym trudnym czasie znalazły się jeszcze takie rozwiązania jak

  • finansowanie domowego internetu,
  • dopłata do rachunków za prąd,
  • zniżki na zdrową żywność z dowozem pod wskazany adres oraz
  • … zakup rocznego Allegro Smart, z zaznaczeniem, że zakupy internetowe nie będą wykonywane w godzinach pracy.

Jak widać, kreatywność przedsiębiorców jest ogromna. Problem może pojawić się jednak wówczas, gdy zaczniemy się zastanawiać jak takie nieoczywiste bonusy opodatkować. Wciąż sporo jest w tej kwestii niejasności. Ale w końcu Polak potrafi..

Dofinansowanie świadczeń medycznych

Nie ma wątpliwości, że w trudnych czasach pandemii, szczególnie cenne są bonusy związane z opieką medyczną. Ale to już jest temat na zupełnie osobny artykuł.