Osiedla tylko dla dorosłych odpowiedzią na potrzeby klientów

Cisza i spokój – to dwa słowa bardzo często pojawiające się w ogłoszeniach dotyczących nieruchomości. Każdy marzy o tym, by w domu odpocząć, a do tego cisza i spokój są niezbędne. Deweloperzy i pośrednicy nieruchomości doskonale znają potrzeby klientów. Własne cztery kąty to azyl, w którym po pracy można odetchnąć, zebrać myśli, zregenerować siły. Trudno osiągnąć stan zen, gdy za ścianą lub co gorsza z sufitu dolatują co chwilę dziecięce odgłosy.

Mieszkaniowa rzeczywistość

Każdy, kto mieszkał w bloku wie, że nie ma dźwiękoszczelnych ścian. A o sąsiadach wiemy więcej niż byśmy chcieli. Docierające z sąsiedniego mieszkania decybele mogą być uciążliwe. Spadające klocki, jeżdżące samochodziki, okrzyki radości, lamenty i płacze, większe i mniejsze awanturki, głośno oglądane bajki i te wszystkie grające zabawki. I tak dzień w dzień, od rana do nocy. Dziecięcy świat jest przeciwieństwem relaksu. Wiedzą o tym i rodzice i osoby bezdzietne. Ale tak jak ci pierwsi chcieli lub musieli się do głośnych aspektów rodzicielstwa przyzwyczaić, tak ci drudzy nie rozumieją dlaczego mają rezygnować z własnych potrzeb, przez dzieci sąsiadów.

W odpowiedzi na potrzeby tej drugiej grupy krakowska firma architektoniczna Ekotektura stworzyła projekt osiedla tylko dla dorosłych. Informacja wzbudziła wielkie poruszenie, a nawet oburzenie w internetowym świecie. Ale prawda jest taka, że pomysł może zyskać duże grono zainteresowanych.

CZYTAJ TAKŻE: Branża deweloperska zwalnia. Oto skala nowych projektów

Osiedla tylko dla dorosłych

Osiedle ma powstać na Śląsku. Możliwe jednak, że takich inwestycji pojawi się niedługo więcej. Pod postem, w którym biuro architektoniczne pokazało plan osiedla rozgorzała zaciekła dyskusja. Jedni są oburzeni, inni nie kryją zachwytu.

CZYTAJ TAKŻE: Orzechowski: Żeby zarabianie na nieruchomościach przestało się opłacać, ich ceny muszą wzrosnąć dwukrotnie

“Czy to prawda, że wstęp wzbroniony dla dzieciorów? Nareszcie!!! Jeśli to prawda gratuluję pomysłu.Gdyby mnie było stać bez wahania wchodzę w to. Wreszcie ktoś nowatorsko pomyślał o singlach,którzy nie preferują uciążliwego sąsiedztwa” – czytamy w komentarzach.

Nie sposób nie zgodzić się z autorem wypowiedzi. Dlaczego ktoś, kto nie ma dzieci miałby ponosić konsekwencje ich wybryków? Ale medal jak zawsze ma dwie strony. Po pierwsze nie do końca wiadomo, czy oferta nie jest dyskryminująca dla rodziców i ich pociech. Po drugie nie jest jasne, jak miałby przebiegać proces doboru mieszkańców. Na jakiej podstawie i kto decydowałby o tym, że ta osoba lub para może kupić mieszkanie w inwestycji, a inna już nie. Poza tym, dorosłość w świetle prawa osiąga się wraz z uzyskaniem pełnoletniości. Ale młodzi ludzie z uwagi na rozrywkowy tryb życia też nie są najlepszymi sąsiadami. Może więc wyznaczyć dolną granicę wieku dla mieszkańców?

CZYTAJ TAKŻE: Gdzie powstaje najwięcej mieszkań? Trzy regiony wyróżniają się na tle całego kraju.

Zmiana sytuacji życiowej to sprzedaż mieszkania?

Kłopotliwa okazuje się także przyszłość. Bo ktoś, kto kupuje mieszkanie w inwestycji przeznaczonej tylko dla dorosłych, może przecież zmienić zdanie co do chęci posiadania potomstwa, zajść w nieplanowaną ciążę lub dowiedzieć się, że za parę miesięcy zostanie ojcem. Czy pojawienie się na świecie dziecka będzie zmuszać do sprzedaży mieszkania? Na jakiej podstawie i kto będzie o tym decydował? A co z gośćmi, czy dzieci będą mogły odwiedzać wujka lub ciocię w towarzystwie rodziców, czy może będzie obowiązywał względem nich całkowity zakaz wstępu? Te i wiele innych pytań pozostają bez odpowiedzi. Co oznacza, że pomysł może skończyć się fiaskiem przez niemożność uregulowania warunków mieszkania i posiadania mieszkania na tego typu osiedlu.

Można tez przypuszczać, że znalezienie kupca na nieruchomość położoną na osiedlu z restrykcjami dotyczącymi dzieci może być utrudnione.