Przedsiębiorcy wzięli na hol branżę motoryzacyjną. Zdecydowana większość samochodów z salonu trafia do firm. Podsumowanie branży moto.

2020 rok nie zapisze się w branży motoryzacyjnej jako udany czas. Lockdown i niepewność sprawiły, że kupno nowego samochodu w rankingu potrzeb spadło na odległe pozycje. Cała branża znalazła się na ostrym zakręcie, a niektórzy niebezpiecznie „złapali pobocze”. Niczym zaawansowane systemy kontroli trakcji, przed dachowaniem ratują ten biznes przedsiębiorcy, którzy mimo problemów kupują w salonach. Mniej, ale jednak.

 

Pandemia a sprzedaż samochodów

Liczby nie kłamią. To był słaby rok, a na pewno słabszy niż 2019. Jak wynika z danych Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR, od stycznia do grudnia 2020 roku zarejestrowano 428.377 samochodów osobowych względem 555.608 rok wcześniej. Spadek o ponad 1/5 był bolesny dla całej branży. Niższą liczbę rejestracji odnotowali nawet liderzy zestawienia.

Obronną ręką w porównaniu z pozostałymi wyszła Toyota, która awansowała na pierwsze miejsce, ale i tak notując spadek o 2,3%. Stało się tak za sprawą spadku rejestracji lidera z 2019 r., czyli Skody, która odnotowała blisko osiemnastoprocentowy minus. W tym samym zestawieniu jeszcze gorzej wypadł Volkswagen. Liczba rejestracji aut koncernu z Wolfsburga zanurkowała w 2020 roku aż o 30,9%.

Ile nowych samochodów kupują firmy?

Tu z odsieczą pod autosalony podjeżdżają firmy. Jak szacuje Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR, opierając się na danych z Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców  (CEPiK) większe firmy stanowią prawie 70% zakupów rynkowych.

„Firmy małe, w tym osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą to kolejne 20%. Nieco mniejszy spadek w tej połączonej grupie klientów i nieco większa sprzedaż w ostatnich miesiącach pozwoliła na ograniczenie strat” – mówi w rozmowie z „Magazynem Firma” Prezes IBRM Samar Wojciech Drzewiecki.

To oznacza, że jeśli za jakiś czas kupimy używane auto rocznika 2020 nie powinniśmy się zdziwić jeśli będzie to samochód, który służył we flocie lub był autem „na firmę”. Szacuje się, że jedynie co dziesiąte auto opuszczające salon to samochód kupiony przez „zwykłego” konsumenta.

Kondycja salonów samochodowych

Niestety, jak pokazują statystyki wiele biznesów powiązanych z branżą motoryzacyjną, w szczególności firm handlowych, nie zdołało wyjść cało z rynkowego, pandemicznego zakrętu. Poduszki powietrzne, czyli rządowe tarcze nie zawsze zadziałały jak trzeba.

„Na rynku mamy wciąż dużo niepewności. Wiele biznesów upadło, wiele zawiesiło działalność. To nie tylko ogranicza liczbę potencjalnych klientów salonów samochodowych, ale także zwiększa niepewność dotyczącą najbliższej przyszłości. Dodatkowo, nie udało się uniknąć procesu wzrostu cen, który także wpływa na wielkość sprzedaży” – dodaje Wojciech Drzewiecki

Ceny nowych samochodów

I w tym momencie można powiedzieć, że sprawdza się stare powiedzenie o cenie, która czyni cuda. Ci, którzy mogli sobie pozwolić na jej obniżkę, odnotowali wzrosty sprzedaży. Mówimy jednak wyłącznie o autach premium. Przykładem może być Lexus, który w 2020 roku zwiększył liczbę nowych rejestracji o ponad 12%.

Zadziałały wysokie bonifikaty, które sprawiły, że auta z najwyższej półki pojawiły się w ofercie w cenach zbliżonych do aut tańszych, popularnych marek. Przykładem może być przechodzący właśnie do historii kompakt z napędem hybrydowym Lexus CT200h, którego właścicielem można się stać, wydając 90 tysięcy złotych.

Dla wielu firm i osób pojawiła się zatem szansa przeskoczenia na motoryzacyjny (i prestiżowy) wyższy poziom bez ponoszenia większych kosztów. „Zieloną wyspą” okazało się także Audi (wzrost o 13,25%) oraz Tesla (68%) – w tym ostatnim przypadku, wzrost odbył się przy stosunkowo niskim wolumenie 158 aut w 2020 roku vs. 94 w 2019 r. Na plusie znalazły się także takie luksusowe marki, jak Bentley czy Lamborghini. Nie oznacza to jednak, że 2020 rok był dobry dla wszystkich marek premium, które pod względem liczby nowych rejestracji odnotowały rok do roku spadek o 4,6%. To pokazuje, że powiedzenie, iż luksus nie boi się kryzysów, w tym przypadku nie sprawdziło się w minionym roku.

Auto na własność czy wynajem

Wojciech Drzewiecki z Samaru zwraca także uwagę na zmianę podejścia konsumentów do kupowania aut. Coraz częściej wybieramy leasing czy długoterminowy najem, który w wielu aspektach jest korzystniejszy od tradycyjnego nabywania auta w salonie. W pandemicznym roku częściej niż zwykle wybieraliśmy samochody przez… internet.

To wszystko pokazuje, że zmienia się mentalność i filozofia posiadania auta. Nie jedziemy do salonu, nie wyciągamy oszczędności życia, godząc się na regularne raty czy abonament, który jest mniejszym wstrząsem dla domowego budżetu. Również tutaj tkwi sekret niskiego udziału zwykłych konsumentów w rejestracjach samochodów w Polsce.