Świadomość problemów gospodarczych, niepewność jutra, wisząca w powietrzu czwarta fala pandemii – to wszystko sprawia, że jest małe prawdopodobieństwo, że Twój pracownik przyjdzie i poprosi o podwyżkę. Presja płacowa została właśnie zmiażdżona przez wiele czynników wynikających z gospodarki i… psychologii. Potwierdzają to badania. 

Czy podnosić wynagrodzenia?

Jeśli w związku z zauważalną inflacją myślisz o podniesieniu funduszu płac w Twojej firmie, spójrz lepiej na najnowsze badania ARC Rynek i Opinia, z których wynika, że presja płacowa praktycznie nie istnieje, a pracownicy realiści, na razie po podwyżkę nie przyjdą! Póki co, boją się o swoją przyszłość.

Warunek jest jeden – wynagrodzenia w Twojej firmie odzwierciedlają rzeczywistość, jaka panuje na rynku pracy. Jeśli od lat płacisz mniej niż konkurencja, jest dużo większe prawdopodobieństwo, że Twój pracownik zamiast z wnioskiem o wyższą pensję przyjdzie z… wypowiedzeniem. Skąd takie wnioski?

Ilu pracowników chce przyjść po podwyżkę?

Według badań ARC Rynek i Opinia, przeprowadzonych w związku z zauważalną inflacją, tylko 7% respondentów planuje przyjść po podwyżkę. Zapomnij więc o pielgrzymkach niezadowolonych z pensji osób, które będą pukały do Twoich drzwi, prosząc w mniej, lub bardziej otwarty sposób o podwyżkę.

To oznacza, że jeśli zatrudniasz 10 osób, maksymalnie z takim wnioskiem powinna się zgłosić… jedna osoba, a i to nie jest pewne. No, chyba że płace od lat w Twojej firmie nie były podnoszone… wtedy musisz się liczyć z zupełnie innym rozwojem sytuacji.

Zmiana pracodawcy w czasach inflacji

Jeszcze jeden wniosek wynika z przedstawionych badań. 16% pracowników w związku z panującą drożyzną planuje szukać dodatkowej pracy, a to może się odbić na ich efektywności w głównym miejscu zatrudnienia. Dodatkowo… i to jest niebezpieczne – 14% deklaruje, że chce poszukać nowego i lepiej płatnego zajęcia. Czyli więcej osób myśli o tym, żeby uciec z Twojej firmy, niż przyjść i poprosić o wyższą pensję. Dlaczego tak się dzieje?

Rynek pracy po trzeciej fali

Co prawda do powrotu rynku pracownika nam jeszcze daleko. Jest jednak zdecydowanie bliżej niż jeszcze kwartał temu. Po długotrwałej pracy zdalnej, zamrożeniu rekrutacji i uśpieniu planów rozwojowych, w wielu firmach w działach HR coś drgnęło. Wielu pracodawców wychodzi z założenia, że to dobry moment na zatrudnienie nowych osób, na w miarę korzystnych, z ich perspektywy warunkach.

To oznacza, że niektórzy pracownicy mogą od Ciebie uciec. Jeśli ktoś jest zdeterminowany do zmiany, nie zatrzyma go nawet drobna podwyżka. Prawda jest taka, że jeśli ktoś bierze pod uwagę zmianę pracodawcy, to w jego przypadku nie jest aktualne pytanie „czy” ale „kiedy” to zrobi. Warto więc od początku i z odpowiednim wyprzedzeniem planować strategię utrzymania specjalisty poprzez uczciwą płacę oraz warunki zatrudnienia.

Eksplozja presji płacowej?

Niech obecna sytuacja nie uśpi naszej czujności. To, że presja płacowa jest dziś zjawiskiem marginalnym, nie znaczy, że za chwilę nie powstanie ze zdwojoną mocą niczym Feniks z popiołów. Jeśli inflacja będzie utrzymywała się na obecnym poziomie, będzie rosło niezadowolenie załogi. To oznacza, że tendencje odśrodkowe i samonapędzająca się machina roszczeń, w którymś momencie eksploduje. I choć nie jest to pewnie perspektywa najbliższych miesięcy, to jednak taki scenariusz trzeba brać pod uwagę. I to na bardzo poważnie.