Wigilie dla ubogich, wsparcie dla pensjonariuszy domów pomocy społecznej, akcja pomocowa dla wielodzietnych rodzin. Wiele polskich firm angażuje się w pomoc, szczególnie w środowisku lokalnym. W tym roku takie działania będą niestety poważnie ograniczone. Powodów jest wiele, ale zasadniczym jest koronawirus.

Pomaganie w biznesie

Okres przedświąteczny to szczególny czas, w którym wiele firm, także tych małych angażowało się w pomoc tym, którzy potrzebują szczególnego wsparcia. I nie mówimy tutaj tylko o działaniach w ramach pojęcia „społecznej odpowiedzialności biznesu”. Zwyczajnie po ludzku, w niesienie pomocy angażowali się sami pracownicy, kompletując paczki i rozwożąc je do potrzebujących. Teraz pierwszym problemem jest konieczność społecznej izolacji. Trudniej znaleźć chętnych, którzy dotarliby z pomocą tam, gdzie są osoby na nią oczekujące.

CZYTAJ TAKZE: Rynek mieszkaniowy 2020. Podsumowanie

„Co roku jeździliśmy z paczkami do miejscowości promieniu 20 km od naszego zakładu. Nie było ich wiele, ale wspieraliśmy kilka rodzin znajdujących się w fatalnej sytuacji. Tym razem trudno w naszej niewielkiej załodze znaleźć chętnych. Ludzie boją się, że mogą się zakazić przed świętami lub zarazić kogoś, kto i tak ma poważne zdrowotne problemy” – mówi jedna z pracownic firmy z Dolnego Śląska. Jej szef zawsze włączał się w działania. Tym razem sam poprosił, by osoby, które wezmą ewentualnie udział w akcji, bardzo uważały na siebie. „Nie chcę nikomu niczego zabraniać. Ale widzę, że ostrożność bierze górę. Tu według mnie nie ma przesady. Jest odpowiedzialność za siebie i innych” – powiedział. Prawdopodobnie zamiast pomocy materialnej, w firmie odbędzie się zbiórka środków, które zasilą którąś z miejscowych fundacji.

Firmowa wigilia

Są zakłady, które na pracownicze wigilie zapraszały podopiecznych miejscowych fundacji czy dzieci z domu dziecka. W tym roku nie będzie to możliwe, bowiem wigilii firmowych organizować się nie da. Część takich przedsiębiorstw zapewne pomoże w inny sposób, przekazując dary rzeczowe lub pieniężne, jednak nie ulega wątpliwości, że dla wielu to przykre przerwanie czasem wieloletnich tradycji, podczas których firmowa wigilia była czymś więcej niż tylko kolejną okazją do integracji, ale przede wszystkim do zrobienia czegoś dobrego.

CZYTAJ TAKŻE: Oryginalne benefity pracownicze w covidowych czasach

Szlachetna Paczka 

Najbardziej bolesne są sytuacje, w których z powodów problemów związanych z pandemią firmy po prostu nie mogą pomóc. „Cóż mogę powiedzieć, sami mamy problemy, nie damy rady pomóc w tym roku” – usłyszeliśmy od jednego z przedstawicieli branży gastronomicznej z Warszawy, który każdego roku angażował się w przedświąteczne akcje charytatywne. Niestety, problem może być bardzo szeroki. Szlachetna paczka zwróciła się na swojej stronie internetowej z apelem o wsparcie. „Mimo wyjątkowo trudnego czasu wolontariusze Szlachetnej Paczki po raz kolejny dotarli do tysięcy potrzebujących rodzin, którym zabrakło szczęścia. Może się okazać jednak, że nie każda z nich otrzyma w tym roku pomoc” – czytamy.

Bale charytatywne

W tradycję polskiego biznesu wpisały się organizowane co roku bale charytatywne, kolacje z licytacjami czy inne formy spotkań związanych z działalnością charytatywną. Zwykle sezon na nie rozpoczynał się pod koniec listopada w okolicy Andrzejek. Potem po miesięcznej przerwie wypełniały one karnawałowe terminy. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku tego typu działania nie odbędą się. Fundacje zapewne będą szukały innych form dotarcia do darczyńców, jednak nie ulega wątpliwości, że skala pomocy będzie dużo mniejsza niż dotychczas. Inna rzecz to, przeniesienie wsparcia w stronę ochrony zdrowia czy DPS-ów tak mocno dotkniętych przez pandemię.

Pomoc w sprawie pandemii

Jak zauważył w kwietniu Forbes, kiedy WHO ogłosiła oficjalnie, że na świecie trwa pandemia, nastąpił wykładniczy wzrost reakcji filantropijnej.

CZYTAJ TAKŻE: Najlepszy telefon dla pracowników fizycznych. Lista TOP5 (wybór redakcji)

Widać było to także w Polsce. Firmy wspierały walkę z koronawirusem na wiele sposobów. Często była to pomoc dla lokalnych szpitali, które borykają się z brakami sprzętu i środków bezpieczeństwa. Pojawił się nowy wymiar pomocy, której wektor nieco zmienił swój kierunek. To oznacza, że wiele firm mniej hojną ręką dorzuci się do innych zbiórek np. na przedświąteczną pomoc skierowaną do rodzin, samotnych osób, czy poszkodowanych przez los. Do wielu pomoc nie dotrze w takim wymiarze jak rok, czy dwa lata temu. Pandemia zmieniła nie tylko realia robienia biznesu, ale także sposób, w jaki pomagamy innym. Nie dla wszystkich, ta rewolucja oznacza zmianę na lepsze.