magazyn-firma

Jak wynika z najnowszej edycji raportu Stava o rynku dowozów jedzenia, rynek dostaw jedzenia w 2020 roku był wart prawie 9,5 mld zł i w porównaniu do 2019 roku urósł aż o 42%. Czy zarabianie na dowozach jedzenia się opłaca? Zobacz nasz pomysł na biznes.

Duży wzrost branży dowozu jedzenia w dużej mierze jest efektem ograniczeń wprowadzonych w działalności gastronomicznej – przez znaczącą część zeszłego roku restauracje mogły funkcjonować wyłącznie na wynos i w dowozie. Natomiast ten rynek od lat rośnie w dwucyfrowym tempie i nic nie wskazuje na to, żeby miał gwałtownie wyhamować. W cyklu pomysł na biznes: Jak założyć własną firmę gastro–kurierską?

Rynek dostaw jedzenia

Jeszcze w 2017 roku, rynek dowozów jedzenia był wart ok. 5,5 mld złotych. Oznacza to, że cztery lata temu wszystkie zamówienia z dostawą wygenerowały prawie dwa razy mniej przychodów ze sprzedaży niż w zeszłym roku. Według prognoz ekspertów, w 2025 roku ten rynek będzie wart prawie 10,3 mld zł. 

Restauracje pozyskują zamówienia z różnych źródeł. Od lat najpopularniejszym sposobem jest po prostu telefon do ulubionego lokalu i zamówienie jedzenie w trakcie rozmowy. Dynamicznie natomiast rośnie segment zamówień online, m. in. przez takie platformy jak Pyszne.pl czy Glovo, ale także przez strony internetowe restauracji czy ich strony na Facebooku. 

Polacy wolą opłacać zamówienia przy odbiorze (łączne 53,5%). Jeden na trzech kupujących decyduje się na płatność gotówką, a jeden na pięciu kartą. Rośnie grono osób, które opłaca zamówienie z wyprzedzeniem, korzystając z płatności online – to już 46,5% konsumentów. 

Kiedy zamawiają Polacy? Jeżeli chodzi o dni tygodnia to najchętniej zamawiamy posiłki w niedzielę, a najrzadziej w poniedziałek. Tygodniowy szczyt zamówień z dostawą zaczyna się w piątek po południu. Natomiast jeżeli przeanalizujemy natężenie dowozów w ciągu dnia to okazuje się, że spory ruch zaczyna się ok. 12:00 i trwa aż do okolic 20:00.

Nowe możliwości – dowozy zakupów

Pandemia mocno zmieniła zwyczaje zakupowe Polaków. Boom na dowozy jedzenia to jeden ze sposobów radzenia sobie z lockdownem, ale zwiększone zainteresowanie widać również na innym rynku związanym z dostawami – chodzi o zamawianie zakupów przez internet z opcją szybkiego dowozu pod wybrany adres. Jeszcze rok temu oczekiwanie kilka dni, a czasami nawet tygodni, na produkty zakupione online było normą. Dziś coraz więcej produktów jest dostarczanych w ciągu kilku godzin od zamówienia.

Według badań Deloitte, już 37 proc. Polaków korzysta z opcji zakupów online z dostawą do domu. Taki odsetek konsumentów decydujących się na zakupy z dowozem to najwyższy wynik w historii badania Global State of the Consumer Tracker. Dlatego też coraz więcej sieci handlowych mocno inwestuje w segment e–grocery (dowozy zakupów spożywczych) oraz quick commerce (szybkiej dostawy różnych produktów).

Kto realizuje dowozy jedzenia i zakupów?

Boom na dowozy jedzenia i zakupów to trend, na którym korzysta kilka rodzajów podmiotów. Wśród nich są sieci gastronomiczne i handlowe, które budują nowy, w dużej mierze cyfrowy kanał sprzedaży. Zyskują na tym trendzie również platformy do generowania zamówień. Swoje biznesy rozbudowują też firmy, które są wyspecjalizowane w realizowaniu usług dowozów dla restauracji i sklepów oraz dowożące posiłki i zakupy niezależnie od źródła zamówienia.

Firmy gastro–kurierskie i specjalizujące się w szybkich dostawach miejskich odnotowują rosnący popyt na swoje usługi nie tylko ze względu na rosnące trendy konsumenckie. Coraz więcej restauratorów i retailerów zaczyna rozumieć, że to jest po prostu tańsza i bardziej opłacalna alternatywa dla zatrudniania własnych kierowców. 

O ile przed pandemią spore grono właścicieli restauracji czy sklepów nie przykładało do dowozów należytej uwagi. Teraz sytuacja zmusza przedsiębiorców do dokładnych analiz swoich rozwiązań logistycznych, ponieważ przychody “z sali”, w wypadku gastronomii, nie są w stanie zrekompensować źle zaplanowanych dowozów, a na retailerów rośnie cyfrowa presja.

Jak założyć firmę zajmującą się dowozem zakupów?

Dynamicznie rosnące rynki dowozów zakupów i dostaw jedzenia to biznesowa szansa dla wielu ludzi myślących o założeniu własnej firmy. Co ważne, nie trzeba wymyślać całego modelu biznesowego od zera. Można skorzystać z doświadczeń firmy, która zajmuje się tym rynkiem od siedmiu lat i zrealizowała już miliony dowozów. Wystarczy zainteresować się franczyzą sieci gastro–kurierskiej Stava.

Istniejąca od 2014 roku Stava ma obecnie 34 oddziały franczyzowe w 29 miastach w Polsce a kilka kolejnych jest w trakcie uruchamiania. Sieć specjalizuje się w profesjonalnym dowozie posiłków z restauracji oraz zakupów ze sklepów. 

– Nasza oferta jest dla restauracji i sklepów alternatywą do zatrudniania własnych kurierów – mówi Paweł Aksamit, prezes zarządu Stava. – Usługa oferowana przez oddziały Stava jest przeciętnie o 20–25 proc. tańsza niż własny kurier, a jednocześnie skraca czas oczekiwania klienta na zamówienie średnio o 20–30 minut. Do tego restaurator czy właściciel sklepu otrzymuje niezawodność dostaw i najzwyczajniej w świecie ma spokojną głowę.

Franczyzobiorcy sieci Stava obsługują wielu największych klientów w branży gastronomicznej, w tym marki takie jak McDonald’s, KFC, Pizza Hut, Burger King, Sphinx, Bobby Burger, Telepizza czy North Fish. Kurierzy Stava dowożą również zakupy ze sklepów Stokrotka w kilkunastu miastach w całym kraju oraz z sieci sklepów sportowych Decathlon.

Cyfrowy fundament

Podstawą efektywności logistycznej oddziałów Stava jest autorski system informatyczny, który automatycznie rozdziela zlecenia kurierom i optymalizuje trasy przejazdów, analizując kilkadziesiąt różnych czynników. 

– Z zewnątrz każdy system logistyczny wygląda podobnie. To jednak niewidoczne gołym okiem niuanse sprawiają, że jesteśmy w stanie zapewnić restauracjom lepsze ceny i czasy dostaw niż przy zatrudnianiu własnych kurierów oraz jednocześnie zysk dla franczyzobiorców i dla nas. To są zagadnienia, które trudno ocenić niedoświadczonej osobie z zewnątrz. O klasie naszych rozwiązań świadczy jednak siedem lat doświadczenia, stabilny i szybki wzrost, dziesiątki firm, które bez powodzenia próbowały z nami konkurować w międzyczasie oraz grono naszych największych klientów. Niektórzy z nich przyglądali się naszym rozwiązaniom przez trzy lata, zanim zdecydowali się wdrożyć je szeroko w swoich restauracjach i sklepach. Myślę, że to mówi samo za siebie – zauważa Grzegorz Aksamit, wiceprezes Stava.

System rozwijany przez Stava analizuje kilkadziesiąt różnych czynników i w czasie rzeczywistym optymalizuje trasę przejazdu kuriera. Buduje mu kolejkę zleceń w taki sposób, aby nie jeździł “na pusto” i dostarczał zakupy oraz jedzenie w odpowiednim czasie. Dzięki temu systemowi, kurierzy Stava realizują 3–4 dostawy na godzinę, podczas gdy kurierzy zatrudniani przez restaurację są w tym samym czasie sfinalizować do dwóch dowozów.

Jak zostać franczyzobiorcą Stava?

Do otwarcia oddziału pod szyldem Stava potrzeba 50 tys. zł kapitału, który może pochodzić z pożyczki czy dotacji oraz 20 tys. zł środków własnych, tzw. “poduszki finansowej”. – Szukamy partnerów, którzy mieszkają w miejscu prowadzenia oddziału oraz są gotowi w 100 proc. poświęcić się jego prowadzeniu. Otwieramy oddziały w miastach, które mają więcej niż 40 tysięcy mieszkańców – podkreśla Paweł Aksamit.
Chcesz dowiedzieć się więcej i poznać biznesplan oddziału Stava? Wypełnij formularz.


Franczyzodawca przeprowadza kandydatów przez wieloetapowy proces rekrutacji, a następnie kilkutygodniowych szkoleń, teoretycznych i praktycznych. Po podpisaniu umowy, franczyzobiorcy uzyskują dostęp do system Stava, całej wiedzy i doświadczenia firmy oraz, po spełnieniu odpowiednich kryteriów, do umów sieciowych z największymi markami rynku gastronomicznego i handlowego. W niektórych lokalizacjach oddział startuje z dwoma dużymi klientami na start: restauracją McDonald’s i sklepem sieci Stokrotka.

Ile można na tym zarobić? Według właścicieli konceptu, oddział może osiągnąć rentowność już przy 30–60 dostawach dziennie. – W prawidłowo zarządzanym oddziale każdy zaangażowany w realizację dowozów samochód generuje zysk rzędu 1–2,5 tys. zł miesięcznie – dodaje Paweł Aksamit. – Obecnie najmniejsze oddziały angażują po kilka, a największe po kilkadziesiąt samochodów.

REKLAMA
(Wideboard)

To Cię zainteresuje

Poradnik dla właściciela małego parkingu. Zarządzanie w oparciu o cyfryzację

Cyfryzacja i automatyzacja parkingu wpływa na redukcję kosztów i optymalne wykorzystanie dostępnej przestrzeni z uwzględnieniem zmieniającego się zapotrzebowania…
navi parking

Inflacja delikatnie hamuje. Szczyt za nami?

17,4% wyniosła inflacja w listopadzie wynika z szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego. To oznacza, że inflacja zaczyna hamować.…
inflacja
29 11 22

Tarcza antyinflacyjna mocno ograniczona. Zerowy VAT na żywność zostaje

Zerowy VAT na żywność zostaje, podatki od nośników energii wracają do pierwotnych stawek – taką rzeczywistość dla tarczy…
Zerowy VAT na żywność
29 11 22

Ustawa o fundacji rodzinnej może wejść w życie już w 2023 roku

Wyczekiwana przez przedsiębiorców Ustawa o fundacji rodzinnej, a dokładnie jej projekt, jest już w Sejmie. To oznacza, że…
Ustawa o fundacji rodzinnej
28 11 22

Przedsiębiorco, nie radzisz sobie z PUE ZUS? Będą korepetycje

W tym wypadku przepisy nie robią wyjątków. Od 1 stycznia 2023 roku każdy płatnik składem ma ustawowy obowiązek…
PUE ZUS
25 11 22

ING: BLIK bez kodu dla biznesu

Bank ING wprowadza usługę płatności BLIK bez kodu, czyli tzw. opcję „one click”. Jest ona dostępna w aplikacji…
BLIK bez kodu
REKLAMA
(Wideboard)

Magazyn Firma

Magazyn Firma to serwis dla przedsiębiorców sektora MŚP. Prosto, konkretnie i praktycznie pokazujemy to, co ciekawe w zarabianiu pieniędzy.

Odwiedź nas na:

Magazyn Firma 2022. All Rights Reserved.
magnifier