Osoby które mają za sobą infekcję nabywają na pewien czas odporność. Fakt posiadania przeciwciał we krwi uważany jest na rynku pracy za atut. Jednak ogłoszenia zawierające adnotację „Praca dla ozdrowieńca” mogą narazić pracodawców na oskarżenia o dyskryminację.

Pandemia wprowadziła nowe standardy nie tylko sanitarne. Obowiązkowe maseczki, rękawiczki, dystans, parawany, dezynfekcje do tego wzmożona ostrożność i uważność. Przedsiębiorcy prowadzący firmy oparte na bezpośrednim kontakcie z klientem muszą się mocno starać, by korzystające z oferowanych usług osoby czuły się bezpiecznie. Pomysł zatrudnienia personelu, który przeszedł koronawirusa na pierwszy rzut oka nie wydaje się głupi. Po głębszej analizie okazuje się jednak ryzykowny. Co może spotkać autora ogłoszenia „Praca dla ozdrowieńca”?

CZYTAJ TAKŻE: Szef może „siłą” wysłać pracownika na zaległy urlop za 2020 rok

Sformułowanie „Praca dla ozdrowieńca” zawęża krąg zainteresowanych

Istnieje lista pytań i tematów, których nie można poruszyć w trakcie rekrutacji. Jednym z nich jest zdrowie. Jak zauważa adwokat Marta Kowalczyk. – W procesu rekrutacji co do zasady nie może paść pytanie o stan zdrowia kandydata ani o przebyte w przeszłości choroby. Niewątpliwie pytanie takie może okazać się dyskryminującym kandydata lub kandydatów na dane stanowisko – wskazuje.

Sytuacja epidemiologiczna nie zdjęła z osób, przeprowadzających proces rekrutacji obowiązku przestrzegania przepisów prawa w tym zakresie. Zrozumiałym jest, że posiadanie statusu ozdrowieńca jest dobrą kartą przetargową i solidnym argumentem dla potencjalnych klientów. Informacja, że w danym zakładzie fryzjerskim czy kosmetycznym pracują osoby posiadające status ozdrowieńca, mogłoby wpłynąć na większe zainteresowanie wśród klientów. Jednakże kwestii tej nie można poruszyć w czasie rekrutacji. Co więcej, nie można zawrzeć adnotacji „Praca dla ozdrowieńca” w treści ogłoszenia. Byłby to przejaw dyskryminacji. A osoby wykluczone mogłyby zwrócić się do sądu.

Ogłoszenie „Praca dla ozdrowieńca” może skończyć się pozwem

Jeśli myślisz, że jako przyszły pracodawca możesz pisać w ogłoszeniach o pracę, na co tylko masz ochotę, jesteś w błędzie. Wielokrotnie sądy oceniały takie sprawy na korzyść skarżących. Jako potwierdzenie adwokat Kowalczyk przytacza wyrok Sądu Najwyższego z dnia z dnia 24 marca 2000 r., sygn. akt I PKN 314/99 (OSNP 2001/15/480). To w nim sąd zwrócił uwagę na możliwość dochodzenia w sądzie pracy odszkodowania za dyskryminację także przez osoby, które nie są pracownikami w rozumieniu Kodeksu pracy, a nawet nie są związane z pozwanym pracodawcą żadną więzią prawną. Sąd Najwyższy wskazał on, że kandydat do pracy zgłaszający się na ofertę pracodawcy dyskryminującą w rozumieniu art. 113 Kodeksu Pracy, który nie został zatrudniony, może dochodzić odszkodowania w granicach tzw. ujemnego interesu.

CZYTAJ TAKŻE: Koszt całkowity zatrudnienia pracownika w 2021 roku

Rekruter nie może pytać kandydata o stan zdrowia, jak również nie może zawężać grupy potencjalnych kandydatów do przechorowania tej czy innej infekcji. Niektórym zapewne trudno w to uwierzyć, ale za dyskryminujące ogłoszenie o pracę będzie trzeba zapłacić odszkodowanie kandydatowi, który nie otrzymał pracy. O ile ten będzie dochodził swoich praw przed sądem.

Szukać ozdrowieńców do pracy nie wolno, ale chwalić się wyleczonymi pracownikami już tak

W jednym z powyższych akapitów napisaliśmy, że informowanie o posiadaniu pracowników, którzy przeszli koronawirusa może zaciekawić potencjalnych klientów. To czy pracodawca może wykorzystać fakt posiadania przez zatrudnionego statusu ozdrowieńca zależy od zgody samego zainteresowanego.

CZYTAJ TAKŻE: Rekrutacja a Covid-19. Jak szukać pracowników żeby nie być „januszem biznesu”??

Adw. Marta Kowalczyk przypomina o § 3 rozporządzenia Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z dnia 10 grudnia 2018 roku w sprawie dokumentacji pracowniczej (Dz. U. z 2018 r., poz. 2369). Zgodnie z nim pracodawca ma obowiązek prowadzenia akt osobowych dla każdego pracownika. A jedną z ich części stanowią skierowania na badania lekarskie i orzeczenia lekarskie dotyczące wstępnych, okresowych i kontrolnych badań lekarskich. Stan zdrowia podwładnego nie jest więc dla szefa tajemnicą. Ponadto pracodawca zostaje automatycznie poinformowany, gdy u któregoś z pracowników wykryty zostanie koronawirus. Przedsiębiorca ma więc świadomość czy dana osoba jest ozdrowieńcem czy nie. Ale wiedzy tej nie może wykorzystać bez zgody osoby, której informacja dotyczy. Jeżeli w pracodawca i pracownik w porozumieniu zadecydują, że warto np. dla wzrostu zysków informować o tym, że usługi wykonywane są przez ozdrowieńca, nie ma przeszkód do tego typu działań.