Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden powiedział jasno – Rosyjska ropa i gaz nie popłyną do USA, tą samą drogą zdaje się kroczyć Londyn. Większość krajów Europy zdradza jednak swoją słabość – bez węglowodorów z Rosji możemy nie dać rady. Co ta nowa układanka oznacza dla firm?

Rosyjska ropa i gaz objęte sankcjami

To, co może z dnia na dzień zrobić Waszyngton i Londyn, nie jest w stanie wykonać np. Berlin. Nie dlatego, że nie chce. Dla wielu krajów UE rosyjska ropa i gaz nie ma alternatywy. Na dodatek Budapeszt zapowiada, że nie chce płacić za wojnę i nie poprze energetycznych sankcji na poziomie unijnym.

Europejskie kraje już zapowiadają, że będą robić wszystko, by jak najszybciej odciąć się od nośników energii ze wschodu. Taka układanka na węglowodorowej szachownicy oznacza jedno. Przetasowany zostanie układ sił, który krystalizował się przez lata. Ceny ropy i gazu będą jeszcze bardziej nieprzewidywalne. A skoro tak, właściciele firm już muszą wliczyć w swoje strategie dodatkowe ryzyko w postaci np. drogiego paliwa, czy gazu wykorzystywanego w produkcji. Dodajmy, że dzieje się to momencie, kiedy cena baryłki ropy dochodzi do 130 USD za baryłkę.

Najsilniejszy czynnik inflacyjny

Te perturbacje dotkną wszystkich. Każda firma ma przynajmniej jeden samochód. Trudno będzie skalkulować cenę transportu towarów, dojazdu do klienta, czy choćby podróży między domem a siedzibą. Niestabilne ceny ropy i gazu są jednym z najsilniejszych czynników, które wpływają na inflację. Co ważne, jest to czynnik totalnie zewnętrzny. W połączeniu z osłabiającym się złotym, kłopoty są murowane. Podwyżki stóp procentowych ratują nas w mocno ograniczonym zakresie.

Co zrobi Putin

Kiedy Waszyngton powiedział „A”, Moskwa może powiedzieć „B”. Jak wynika z doniesień prasowych, Putin już szykuje blokadę eksportu swoich surowców na zachód. Jakich konkretnie, tego jeszcze nikt nie wie.

Jeśli wpadnie na szalony pomysł zakręcenia kurka z ropą i gazem, będzie to przypominało dla niego misję samobójczą. Jeśli jednak czuje, że nie ma już nic do stracenia, zrobi to. To oznacza, że europejska gospodarka zostanie przyduszona brakiem dostępu do energii. Taki scenariusz może skutkować recesją w skali kontynentu, galopadą cen oraz spiralą nie inflacji, ale znacznie groźniejszej stagflacji.

CZYTAJ TAKŻE: Stopy procentowe w górę. Czy grozi nam stagflacja?

Do walki z Europą broń jest niepotrzebna

Putin, choć poturbowany słabo wyglądającą inwazją na Ukrainę oraz sankcjami, które zdemolowały gospodarkę Rosji, może sięgnąć po różne rozwiązania. Europa przyznając, że nie jest w stanie zamknąć się na gaz i ropę z Rosji, obnaża swój najsłabszy punkt, w który z dużym prawdopodobieństwem może uderzyć Moskwa. Z drugiej jednak strony, w obliczu sankcji nałożonych przez USA, oraz astronomicznych kosztów prowadzonej wojny, taka decyzja nosiłaby znamiona szaleństwa.

Niezależnie od wszystkiego, firmy (również polskie) zderzą się wkrótce z kolejnymi podwyżkami cen energii i jej nośników. Jak powszechnie wiadomo, węglowodory energetyczne potrafią eksplodować za sprawą niewielkiej iskry. Podobnie jest z ich cenami na światowym rynku.