Tajemnica przedsiębiorstwa musi być szczególnie chroniona. Zwłaszcza, gdy pracownik robi selfie i (nawet nieświadomie) wynosi z firmy jej tajemnice. Czego może się ze zdjęć dowiedzieć o tobie konkurencja?

Ktoś, kto obejrzał zbyt wiele filmów szpiegowskich i dał się ponieść fabule, może spodziewać się zagrożenia ze strony białego wywiadu, agentów uzbrojonych w gadżety niczym James Bond, oraz opłacanych tajniaków, którzy pod przykrywką solidnego pracownika wynoszą tajemnice firmy na zewnątrz. Tymczasem prawdziwi szpiedzy, mogą nie ruszać się z domu i jedynie przeglądać prywatne profile na facebooku czy instagramie pracowników danej firmy, którzy czasem, zupełnie nieświadomie robią sobie selfie z… tajemnicą przedsiębiorstwa.

  • Czy zakaz fotografowania na terenie firmy to dobry pomysł?

  • Czego może dowiedzieć się konkurencja ze zdjęć wykonanych w Twojej firmie?

  • Jak prawnie wyegzekwować zakaz fotografowania?

  • Czy klient może robić zdjęcia cen na półkach sklepu?

Tajemnica przedsiębiorstwa i niezamierzony wyciek danych

Jak wynika z ubiegłorocznego raportu Związku Firm Ochrony Danych Osobowych, aż 89% incydentów związanych z wyciekiem danych ma charakter nieumyślny! Można się spodziewać, że podobny odsetek dotyczy utraty kontroli także nad innymi, ważnymi informacjami, w tym tajemnicą przedsiębiorstwa. Co więcej, wielu pracowników dość lekko podchodzi do czyhających zagrożeń cybernetycznych. Około 10% przyznaje, że nie widzi problemu w użyczeniu służbowego sprzętu innym członkom rodziny, np. do lekcji zdanychostrzega KRD.

Chwila nieuwagi, może sprowadzić na firmę ogromne straty materialne i niematerialne. A skoro tak, najlepszym orężem w walce z wyciekami danych, w tym również informacji o firmie jest prewencja. Szkolenia, zabezpieczenia, procedury i zakazy. I właśnie jednym z takich zakazów dzisiaj się zajmiemy. Dla niektórych absurdalny jednak jak pokazuje doświadczenie, niekoniecznie.

CZYTAJ TAKŻE: Tego nie przewidziało nawet RODO – wyciek danych z Twojej firmy może nastąpić przez… samochód

Na jednym z portali ogłoszeniowych można kupić replikę PRL-owskiej tabliczki „zakaz fotografowania” za 160 złotych. W tym samym miejscu znajdziemy naklejkę z niemal identycznym piktogramem za 3,50. Coś, co wydaje się reliktem po dawnych czasach, może mieć praktyczne zastosowanie i dzisiaj. Nie mówimy o szpiegach, białym wywiadzie, czy kreciej robocie nielojalnych ludzi.

Równie dobrze Twój wzorowy pracownik może zupełnie nieświadomie, wysłać do konkurencji ważną wiadomość. Czasem trzecioplanowy detal ukryty w prawym dolnym rogu kadru niewinnego zdjęcia na instastories, może być szczegółem na wagę złota dla konkurencji, która w najprostszy możliwy sposób może poznać stosowane przez Twoją firmę technologie, maszyny i urządzenia lub… słabe punkty, do których może przyczepić się Inspektor Pracy, Sanepid czy Urząd Dozoru Technicznego.

Źródło wiedzy dla szpiegów przemysłowych

Faktem jest, że jedno niewinne zdjęcie oznaczone hashtagiem #mywork lub #wpracy nie stanie się nagle źródłem wielkiego wycieku informacji o firmie. Czasem, może być to świetna oznaka identyfikacji z firmą! Jednak już kilka lub kilkanaście zdjęć wykonanych na hali produkcyjnej, mogą niczym puzzle ułożyć się w kompletną, informacyjną mozaikę na temat zastosowanej technologii produkcji, parku maszynowego, logistyki, a nawet zdradzać wypracowany przez lata, autorski know-how. A to już tajemnica przedsiębiorstwa.

Media społecznościowe sprawiły, że wywiad gospodarczy stał się potwornie nudny. Nikt nie musi dziś zatrudniać się jako tajniak, lub przekupywać pracowników konkurencji. Regularne przeglądanie instagrama czy facebooka czasem w zupełności wystarczy!

Tajemnica przedsiębiorstwa a zakaz zdjęć w firmie

O ile istnieją przepisy, które z mocy prawa zabraniają fotografowania obiektów szczególnie ważnych dla bezpieczeństwa i obronności państwa, o tyle firmy prywatne muszą zadbać o swoje interesy we własnym zakresie. W czasach, w których nawet najtańsze smartfony wyposażone są w aparaty fotograficzne wykonujące zdjęcia oraz filmy wideo w bardzo wysokiej jakości, wprowadzenie skutecznego zakazu fotografowania jest niemal niemożliwe. Firmy dopisują więc do regulaminów pracy zakaz robienia prywatnych zdjęć, czy filmów na terenie firmy, lub przynajmniej ich rozpowszechniania w jakiejkolwiek formie.

Wbrew obiegowym opiniom mają do tego prawo, chroniąc swoją własność. Po drugie można przyjąć, że wykonywanie prywatnych zdjęć na terenie firmy i w czasie pracy może się odbywać kosztem obowiązków służbowych, co podchodzi pod naruszenie obowiązków pracowniczych. Zatem dyskutowanie z punktem regulaminu pracy, który jasno zabrania robienia zdjęć w zakładzie, może być słabym rozwiązaniem. Nawet jeśli pracownik będzie się upierał, że robi to na pamiątkę i wyłącznie na własny użytek, bez jakiegokolwiek rozpowszechniania w sieci.

Wizyta telewizji w firmie

Dziennikarzy odwiedzających przeróżne zakłady, nie dziwi fakt, że podczas całego pobytu na ternie firmy towarzyszy im „anioł stróż” w postaci rzecznika prasowego, pracownika działu PR, a czasem nawet dyrektora produkcji. Fotoreporterzy i operatorzy kamer są informowani, w której części zakładu mogą robić zdjęcia, a gdzie nie jest to wskazane.

Niezależnie od wielkości firmy, warto stworzyć wewnętrzny dokument, który określi obszary firmy objęte bezwarunkową tajemnicą przedsiębiorstwa. Wtedy są one np. zamknięte dla mediów oraz osób postronnych. Dla jasności możesz sporządzić odpowiednią mapkę, a urządzenia i maszyny objęte zakazem oznaczyć dyskretnym piktogramem – np. niebieskim kółkiem. Wiedzę na temat tego, co ten znak w istocie oznacza, powinna mieć (dla bezpieczeństwa) ograniczona część załogi.

Czy klientowi sklepu można zakazać robienia zdjęć?

Jak się okazuje, mniejsze pole manewru mamy w przypadku klientów, którzy robią zdjęcia cenom na sklepowych półkach. Konsumencki skarżyli się, że nie mogą fotografować półek w sklepie, „cenówek”. Regulator stwierdził, że klient może porównywać ceny także w taki sposób. Jeśli będziemy jako przedsiębiorcy stawiać takie ograniczenia to… będzie to nieuczciwa praktyka rynkowa