Ukraińcy pracujący w Polsce, coraz częściej domagają się podwyżek. W przeliczeniu na hrywny zarabiają bowiem coraz mniej. Nawet 18% r/r.

Ukraińcy pracujący w Polsce zarabiają… coraz mniej

Podczas gdy złoty z każdym dniem traci na wartości, ukraińska hrywna stała się jedną z najmocniejszych walut na świecie! Bank Centralny w Kijowie zbiera ostatnio komplementy od ekonomistów, a i sama gospodarka naszych wschodnich sąsiadów w wielu obszarach nieźle sobie radzi. Z drugiej strony mamy złotego, który tak głębokiego spadku wartości nie notował od czasu kryzysu finansowego w 2009 roku. W poniedziałek, 22.11 za jedno euro płaciliśmy 4,70 zł, za dolara 4,17 a za franka rekordowe 4,51. Tymczasem nad Dnieprem trwa walutowy karnawał. Wystarczy powiedzieć, że w porównaniu do sytuacji sprzed roku, hrywna umocniła się do złotego o około 18%. Powodów do radości nie mają Ukraińcy pracujący w Polsce.

Dramat Ukraińców w Polsce

W przeliczeniu na hrywny zarabiają o blisko 1/5 mniej niż przed rokiem. A jest to ważne, bowiem dla większości z nich, to ile zarabiają w rodzimej walucie, jest kluczowe dla opłacalności pracy w Polsce. Wielu z nich utrzymuje na Ukrainie rodziny. Przesyła pieniądze na bieżące raty kredytów, szkołę dla dzieci, rachunki. To oznacza, że wartość ich godziny pracy nad Wisłą dramatycznie spada. Licząc ich miarą.

Muszą też za coś utrzymać się w Polsce. Nie trzeba nikomu mówić, że przy wyżej opisanym zjawisku inflacja uwiera jeszcze bardziej.

CZYTAJ TAKŻE: Pracownicy z Ukrainy szukają alternatywy gdzie indziej

„Praca w Polsce bez sensu”

„Praca w Polsce powoli zaczyna być bez sensu” – mówi Oleg z Winnicy, którego zagadujemy o tę kwestię pod jednym z marketów. „Ostatnio dostaliśmy niewielką podwyżkę. Koledzy z Polski rzeczywiście mają podwyżkę, a ja, licząc w hrywnach, zarabiam ciągle mniej. To nie wina szefa, ja wiem. Ale to nie jest już nawet śmieszne” – mówi. Waży przy tym słowa, dodaje, że chce zostać w Polsce, ale już szuka lepiej płatnej pracy. Nie zamierza czekać na jakiś „zawał” na ukraińskiej walucie. Musiałoby się stać coś strasznego, np. wojna.

Walka o Ukraińców dopiero się zaczyna

Polscy mali przedsiębiorcy bezradnie rozkładają ręce. Gdyby chcieć złagodzić ten szok, jaki doznali pracownicy z Ukrainy, musieliby dać im podwyżki o około 15-20%. Po pierwsze nie stać ich, po drugie i tak, niektórzy z pracowników zza Buga zarabiają sporo więcej od polskich kolegów.

To może oznaczać początek kłopotów. Nie twierdzimy, że nagle wszyscy Ukraińcy wrócą do domów. Nie. Okazję do przejęcia pracowników widzą m.in. duże firmy produkcyjne, które najlepszym fachowcom potrafią płacić sporo. W ten sposób może się okazać, że małe i średnie firmy zaczną nie być konkurencyjne, a pracujący w nich Ukraińcy zaczną uciekać do lepiej wynagradzających firm.

Ukraińcy pracujący w Polsce potrafią się cenić

Ukraińcy coraz lepiej radzą sobie na polskim rynku pracy. Doskonale wykorzystują fakt niskiego bezrobocia i zapotrzebowanie na pracownika. Wielu z nich doskonale daje sobie radę bez agencji i pośredników. Jeśli zatem zatrudniasz pracowników ze Lwowa, Kijowa, Zaporoża, czy Odessy, możesz być pewien, że albo sami wkrótce przyjdą po podwyżkę, albo… zmienią miejsce pracy. I nie wynika to tylko z „eskalacji żądań”, ale czystej ekonomii, która ostatnio dla gości zza Buga łaskawa nie jest.