Weekend pokazał do czego zdolni są konsumenci, by zrobić zakupy przed kolejnym lockdownem. Centra handlowe w stolicy pękały w szwach. Przedstawiciele branży handlowej nie mają wątpliwości, że działania rządu takie jak zamykanie sklepów nie pomoże w walce z pandemią.

Lockdown w dwóch kolejnych województwach

Długie kolejki, brak zachowanego dystansu i nerwowa atmosfera – tak wyglądał weekend w warszawskich centrach handlowych, które od jutra przez najbliższe 2 tygodnie będą zamknięte. Minister Zdrowia w czwartek ogłosił wprowadzenie nowych regionalnych obostrzeń. Poza województwami warmińsko-mazurskim i pomorskim, lockdown wprowadzono na Mazowszu i w województwie lubuskim. To właśnie tam od poniedziałku 15 marca ponownie zostają zamknięte: baseny, kina, teatry i sklepy z pewnymi wyjątkami.

Zamykanie sklepów zmobilizowało klientów

Większość punktów sprzedaży nie będzie przyjmowała klientów, a jak wiadomo idzie wiosna i Wielkanoc. Trzeba więc wymienić garderobę, obuwie i zaopatrzyć się w prezenty. Z obserwacji zachowań konsumentów wywnioskować można, że dowiedziawszy się o obostrzeniach ruszyli zaopatrzyć się w najpotrzebniejsze rzeczy. A chęć dokonania zakupów przesłoniła im racjonalne myślenie i stosowanie się do zasad reżimu sanitarnego. Właśnie z uwagi na powyższe, osoby związane z branżą handlową krytykują decyzję rządzących. Ich zdaniem naprzemienne zamykanie i otwieranie sklepów nie ma najmniejszego sensu. A co gorsze może przyczynić się do wzrostu liczny zachorowań.

CZYTAJ TAKŻE: Tego się nie spodziewałeś. Tak klienci wynoszą towar ze sklepów! (LISTA CZYTELNIKÓW)

Jak czytamy w oświadczeniu Polskiej Rady Centrów Handlowych: „Centra handlowe są jednymi z najbezpieczniejszych miejsc w przestrzeni publicznej. Kontakt między klientami jest krótkotrwały, a obiekty handlowe funkcjonują z zachowaniem najwyższych standardów sanitarnych, są dostosowane do krajowych zaleceń Głównego Inspektoratu Sanitarnego i Ministerstwa Rozwoju Pracy i Technologii oraz wytycznych międzynarodowych np. WHO”. O ile oczywiście klienci mają zagwarantowany stały dostęp do placówek.

„Stabilne funkcjonowanie centrów handlowych w warunkach zaostrzonego reżimu sanitarnego pozwala kupującym na systematyczną i bieżącą realizację potrzeb. Zmniejszony i ustabilizowany ruch w obiektach handlowych ułatwia klientom planowanie zakupów z wyprzedzeniem i sprzyja zachowywaniu społecznego dystansu”. Zakazy wprowadzana przez rząd zaburzają porządek, o którym mówi PRCH, co potwierdzają doniesienia z minionego weekendu.

CZYTAJ TAKŻE: Zakaz handlu w niedzielę. Alkohol ukróci obejście przepisów?

Wybiórcze zamykanie placówek to dyskryminacja

Członkowie Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług zwracają uwagę na jeszcze jedną kwestię. Otóż nawet we wskazanych województwach centra handlowe częściowo będą otwarte. Zakaz dotyczy bowiem tylko wybranych placówek. Sklepy spożywcze, supermarkety czy drogerie będą działać. „Centra handlowe działają, a zamyka się w nich wybrane sklepy. W czasie kiedy salony specjalistyczne są zamknięte odzież, obuwie, zabawki, kwiaty czy artykuły papiernicze można kupić w marketach wielkopowierzchniowych. Na podstawie jakich kryteriów rząd podejmuje decyzje o zamknięciu jednych sklepów i pozostawia otwarte wybrane, gdy wszystkie znajdują się w tym samym obiekcie handlowym i oferują zbliżony asortyment? – pyta organizacja.

CZYTAJ TAKŻE: Kasa fiskalna w sklepie internetowym. Obowiązkowa przy odbiorze osobistym

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług wskazuje również, że zamknięcia centrów handlowych nie uchroniły naszych sąsiadów przed rozwojem sytuacji pandemicznej. – To dyskryminacja i absurd – ocenia Zarząd ZPPHiU.